Zmiana sposobu prezentacji

28 march 2012

photography

josephin
josephin

6 march 2011

poetry

josephin
josephin

_

dusza
zagadka

podobno kreatywna
_szaleństwo

mocze włosy w kawie
czekolada z orzechami

bałaganiara
_tak myślą
ja?

zwyczajna
do znudzenia

_nie ogarniesz mnie

jestem czernią
i bielą
_zielone oczy

do przesady przesadą
(...)

--- full text ---

11 july 2010

prose

josephin
josephin

a może

_może

szybkim ruchem zamknęła drzwi wchodząc do jego mieszkania.
nie zdążyła zdjąć butów, gdy rzucił się na nią wygłodniałymi ustami.
przedzierał się przez warstwy ubrań, by otulić jej gładkie plecy żarem stęsknionych dłoni.
jego urywany oddech plątał się wśród jej loków, osiadał za uszami i na karku.
niecierpliwością rozrywał guziki.
ustami parzył szyję, zanim zdążył jej dotknąć.
jęknęła...
uniósł ją lekko i zaniósł na łóżko, nie zwracając uwagi na to, że ma na sobie jeszcze resztki tego, co nie należało do niego.
jej bliskość zabierała mu powietrze.
pozwolił wysunąć się jej z ramion na poduszki i opadł na nią
przywarł do jej ust - jakby jej język niósł ostatnią kroplę wody tego świata.
sam nie oddychał i nie pozwalał by ona zaczerpnęła powietrza.
stęskniony.
kolejny jęk
kolejny podarunek: pocałunek...

a może

cicho i ledwie słyszalnie weszła do jego mieszkania.
natychmiast oderwał się od pisania, wstał z krzesła, podszedł do niej i spytał czy napije się kawy.
miała na sobie słodki szal, pachniała zapowiedzią wiosny.
dłonie miała zimne, jakby w drodze do niego dotykała nadchodzącego wieczoru.
na policzkach rumieniec niepewności, czy aby na pewno chce ją tu widzieć.
na ustach wiśniowy kolor szminki - na wypadek, gdyby jednak (...)

--- full text ---

11 july 2010

photography

josephin
josephin

**

**

**1

**1

_przerwane

**

**

3 july 2010

poetry

josephin
josephin

gdzieś

gdzieś
bezsłowiem dni są sprzężone
tam chadzam wierząc w swą nieśmiertelność
spaceruję granicami życia
tam nie wstrzymuję oddechu
tam czuje się subtelnie zarysowaną ciszę
po którą sam możesz sięgnąć
bądź zmienić ją w szept najlżejszy
bo tam
zawsze mówi się szeptem
tam do pierwszych promieni pożera się życie
które odradza się na powiekach
przemyka po nadgarstkach, karku
wchodzi pod łopatki jak zalążki skrzydeł

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register