Zmiana sposobu prezentacji
między drzewami wichrzysko
jak wściekły diabeł krąży
z łańcucha zerwało się psisko
i wyje do nieba w ciąży
z chmur sinych jak opuchlizna
deszcz mętnym moczem się sączy
z piany na pysku wścieklizną
dzionek do nocy dołączył
pierzchły światełka ostatnie
wraz z blaskiem umarły cienie
w czarniejszej niż rozpacz matni
jęcząc zdychają nadzieje
z głębin przepastnych otchłani
koszmarów pędzą watahy
noc najstraszniejsza pani
wypuszcza w świat dzieci-strachy
po szyby piękniejszej stronie
w starej przytulnej chałupie
podmiot liryczny na tronie
(...)
--- full text ---
dwa razy dwa równa się osiem
wrzeszczy Jasio mnożąc ludzi przez ludzi
po piwku a wszyscy ci ludzie to nogi blond słońca
długie jak życie Jasiowej babci która
właśnie dobiega setki bez zadyszki i dziadka
myśląc o dziadku Jasio roni łzę
- śmieje się bestia całkiem bezzębnie
i spływa do piekła
tańczą diabły z wiadrami - Jasio wciąż mnoży
Pewnego razu
Józek złapał Złotą Rybkę która
jak w bajce
w zamian za uwolnienie
oferowała spełnienie trzech dowolnych życzeń
Ponieważ nie chciał wypowiadać ich pochopnie
zadał trzy pytania pomocnicze
Złota Rybko
najpierw spełnisz czy przedtem muszę cię uwolnić
Oczywiście najpierw spełnię odpowiedziała
lekko oburzona
tym nieuzasadnionym brakiem zaufania
Czy spełnione będzie absolutnie każde życzenie
Tu Rybka spojrzała na Józka podejrzliwie
- wszystkie oprócz jednego
Nie popełnię samobójstwa
Czy masz rodzeństwo a jeśli tak
to jak liczne
(...)
--- full text ---
Śpiewaliśmy z butelką hymn niezadowolonych parówek,
gdy nagle ktoś zapukał do drzwi naszych głów,
czyli coś walnęło nas w czoło. Kto tam, kto tam, kto tam?
Cisza. Wejdź ciszo, usiądź, napij się. Za zakłócanie ciszy nocnej,
rzekła cisza, grozi do ośmiu tygodni pozbawienia głosu,
w zawieszeniu na sześć miesięcy - w razie okazania skruchy.
Skrucha zadrżała (bardzo nie lubi okazywać się)
i schowała jedną część siebie pod łóżkiem, drugą
demonstracyjnie wypięła, co zapewne było buntem
lub podświadomą skłonnością do wypinania.
Czy mogę z wami pośpiewać , zapytała skłonność, kierując wzrok
bardziej na butelkę, niż na mnie.
I zaśpiewaliśmy wszyscy, tylko cisza nie śpiewała
- czerwona ze złości, mlaskając i głośno bekając,
zlizała niezadowolenie z parówek, którym zrobiło się od tego gorąco.
Nie dadzą odpocząć, warknęła lodówka, po czym
odłączyła się od prądu o energetycznym imieniu - Wacław.
Wacław był smutny - od pewnego czasu prątkował, więc czas
odszedł od niego na zawsze.
Józka rozmyślania o subiektywnym istnieniu nieba i piekła
z soboty na niedzielę
dokładnie o północy
karcąc kota za naruszenie prywatności
i obsikanie lodówki
Józek pomyślał o subiektywnym istnieniu
nieba i piekła
palcem w powietrzu wypisał
diabłom aniołom religiom wstęp wzbroniony
demonstracyjnie ziewnął
i rzekł do Boga który był (prawie) wszędzie
masz tyle roboty Staruszku
połóż się obok odpocznij pośpimy do dziesiątej
a potem zrobię Ci śniadanie
I to mam być ja? - na Józka oburzyła się Poezja
po skosztowaniu owoców jego bezsenności.
Następnie zadarła ogon i obsikała mu nogę.
Teraz jesteś mój! - usłyszał
i zobaczył, jak wnika w zapach kawy unoszący się nad filiżanką.
Teraz jesteś moja! - Józka olśniło,
gdy wykonywał głęboki wdech przez nos.
Wtedy nakarmił śmietnik
garstką nikomu niepotrzebnych słów.
słowa przysiadły na parapecie
za oknem
i trzęsąc zziębniętymi kuprami
patrzą na mnie błagalnie
no już no już
napiszę ten wiersz
w głowie świeczka
sorry (a co - zna się te języki!) - sieczka!
zmyślnie i ja patrzę przed siebie
dwa świerki kawałek dębu
szaro nic
może o tym - tęsknotę dosztukuję
różą czerwoną dopieprzę
i będzie
puknij się w czoło - szepcze coś
puk puk puk
nikt nie otwiera - cholera
(jest rym!)
opowiedz o mnie - piszczy okno
o moich przeźroczystościach
zgrabnej futrynce
delikatnych klamkach
(tu na myśl przychodzą rozmodlone dłonie
(...)
--- full text ---
Będąc w kwiecie wieku
Jóżek kupił telefon
ale natychmiast o nim zapomniał
Pewnego ranka
usłyszał dźwięk nadchodzącej wiadomości
i przeczytał
Za dwa dni ważność twojego życia
skończy się Uzupełnij konto aby dalej żyć
Świetna zabawka - Józek zachwycił się
- tylko na co mi ona
Po czym wrzucił telefon do śmietnika
ku wielkiej uciesze miejscowych szczurów
które jak zwykle z wdzięcznością potrafiły docenić
niepowtarzalny smak nowoczesności
józek utłukł muchę - niemal odruchowo
i nagle otworzyła się w nim przepaść wstydu
bo pomyślał że bóg także mógłby wdepnąć
do hurtowni z bronią
zakupić wielką packę na człowieka a potem
mrucząc że to tylko jakiś człowiek który sra na boskie okna
drażni boski nos i zakłóca boski sen
rozgnieść intruza na niebieskiej szybie
albo nawet nic nie mruczeć
tylko
PAC
jestem istotą nieskomplikowaną
jestem istotą nieskomplikowaną
dwie ręce dwie nogi wydatny brzuch łysa głowa
cztery półdupki - licząc razem z tymi co pod czaszką
lubię dobrze zjeść godnie wypić podupczyć
ojczyznę
kocham jak nie wiem co
bliźniego swego jak siebie samego albo bardziej nawet
byleby skurwiel
wyglądał jak ja mówił jak ja bekał jak ja
był głupi jak ja lub głupszy ale to niemożliwe
a cała reszta spierdalać do gazu
