Prose

negra
PROFILE About me Poetry (17) Prose (1)


26 january 2015

nadine

                1.           
                Będę czekać na moście. Tam gdzie zwykle myślę i gdzie ostatnio ptak narobił mi na rękaw. Jeśli nie przyjdziesz - uznam,  że to koniec. Nie będę rozpaczać. Bądź spokojna, tylko ze mną można się tak po prostu rozstać, bez słowa. I nie napiszę, nie zadzwonię, i nie skoczę. Wszystko - zwyczajnie - musi się wydarzyć choćby po to, by zachować równowagę. Ktokolwiek zapyta - odpowiem, że się nie znamy. Teraz jestem spokojna i już nie noszę sukienek. Ani koronek, ani nie jadam fastfuda. Tylko ten most przestał być dobry do rozmyślań. Pewnie przez ptaka.
                Wiesz, czasem mam wrażenie, że cię widzę. Jest ktoś przede mną i to jesteś ty, potem się odwraca i to wcale nie ty tylko ja. Moja twarz, moje spodnie, moja nowa bluzka w kwiaty i dotykiem sprawdzam realność a potem bach konsternacja. Tylko twoje lustro nie kłamie. Tylko kiedy pada nie widuję nas na ulicach.
                To był sen. Leżałaś obok i chciałaś pogłaskać mnie po włosach. (W snach zawsze jestem ruda - nie wiem dlaczego.) Wyciągasz rękę ale ona się nie zbliża tylko oddala, uśmiechasz się, że wszystko jest w porządku, ale się oddala. Patrzę na naszą niebieską pościel i są na niej te listy. Wszędzie litery i masa słów. Mienią mi się w oczach a ty z tą ręką i z uśmiechem głaskasz siebie i pytasz czy mi się podoba. Tak podoba. Litery się pojawiają - kolejne słowa, które chciałam ci przekazać. Na poduszce - że czekam na moście. Że nie przyjdziesz.
                2.
                Obrazy potrafią nieznośnie wirować i wtedy mam wrażenie, że potrwa to w nieskończoność, że nigdy nie wyklaruję z nich twojej twarzy. Wbrew pozorom nigdy nie jest to łatwe. Kaskady włosów, okamgnienie i trzask powieki, chwila ciszy, okamgnienie -  trzask. Zastanawiam się nad terapią, tylko komu ona bardziej potrzebna - tobie czy mi? Czy wariujemy razem, czy znowu to tylko ja jestem niespełna... czegoś tam? Czy po prostu niepełna, bo nie ma cię tutaj ani w żadnym naszym miejscu, chociaż wiesz, że czekam?
                Budzę się, robię kawę - musi być czarna i gorzka - przecież ja słodzę od zawsze, ale nie ty, moja kawa a nawet w niej musisz być, chociaż postanawiam przed snem, że się nie powtórzysz. Tłukę filiżankę - przypadkiem.
                3.
                Przedwiośnie, choć to dopiero początek lutego. Ciężko liczyć chodnikowe płyty kiedy wszędzie leży topniejący śnieg i błoto. Ciężko się nawet skupić, kiedy znów woda z kałuży pędzi w moją stronę - kaskada spod kół. Ale jest- dziewięćdziesiąta piąta płyta, pęknięta od zawsze. Twój pocałunek - to było tutaj, popękany obraz drażni mnie bardziej niż strugi brudnej wody spływające z mojej kurtki (upierze się). Co ludzie zwykle robią z takimi wspomnieniami, żeby nie tracić kontroli nad resztą dnia?
                Od tamtej pory codziennie liczę płyty. Dziewięćdziesiąta piąta od domu. Z powrotem pierwsza. Skończyły się długie spacery po parku, wspólne zakupy, praca i ty - czekająca  aż wrócę skądkolwiek, o każdej porze.
                4.
                Mija czas i wirują coraz bledsze wspomnienia. Ile to już dni? Może miesięcy, może lat – właśnie nie wiadomo, liczenie płyt to i tak aż nadto. Czy wariujemy – ty i ja – czy może mi się coś wydaje? Jednego w każdym razie jestem pewna – nie przejdę nad tobą do porządku, bo kiedy idziesz koło mnie i twoja sukienka owija mi się wokół nóg – znów się zaplatam. W ciebie, w twoje odbicia w witrynach, w twoje sukienki. Kwieciste czy może pasiaste, jakiekolwiek, zawsze wokół moich nóg. Rozmemłanie. Takie nowe słówko (czy może stare, nieistotne) pięknie opisujące aktualny stan. Stan od „zawsze kiedy jesteś”. Idę, jest mgła. Na przystanku niewyraźne postacie, każda na własnej planecie. Nie widzę, czy ktoś na mnie patrzy (osiemdziesiąta druga, zaraz wracam).
                5.
                „Od zawsze kiedy cię nie ma”
 
Zimno i mokro. Krople leniwie spadają z drzew. Jaki jest problem w jesieni, że musi być smutna? Nawet słoneczna i złota – zawsze smutna. Takie miałaś włosy jak liście. Spadające.
 
 
 



other prose: nadine,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1