Wstaje błękit tuż za oknem
Chociaż ciało jeszcze drzemie
Światło wkracza w senne oczy
Wymiatając z nich marzenie
Patrzę w niebo ciepłym wzrokiem
Spod zmrużonych jeszcze powiek
Co przyniesie dzisiaj dzionek
Może się uśmiechnie człowiek
Ciepłem piszę swoje myśli
Zaplątane w śpiewie deszczu
Krople tańczą na mych szybach
Dźwięcznym brzmieniem
Wciąż szeleszczą
Zapisany spokój ranka
Głaszcze ciało jeszcze senne
Czas wygładza myślom przestrzeń
I powietrze zawsze wierne
Ta łagodna dzisiaj zima
Znów przyjaźnie tu przemawia
Pełna słońca i uśmiechów
Ciepło w serce moje wstawia
bardzo fajny, zastanawiam się tylko, czy nie można byłoby bez szkody dla wiersza pozbyć się jednych powiek, żeby uniknąć powtórzenia:)
report
Można tak: Wstaje błękit tuż za oknem Chociaż ciało jeszcze drzemie Światło wkracza w senne oczy Wymiatając z nich marzenie Pozdrawiam :)))
report
yhm, można:) i jaka fajna (choć zupełnie od czapy w odniesieniu do nastroju wiersza) gra słów się robi- gdy potraktować "wpadanie w oko" i "wymiatać" nieco inaczej, niż standardowo:))
report