ALL WORKS Poetry (42)
About me Friends (1)

8 april 2016

poetry

Sasza
Sasza

Wiosenna asekuracja

Jestem już-to-widzem
 
Jazda
Wśród niesmiałych krokusów
Koła naturalnie się toczą
Zjazdy, podjazdy, zakręty
Czasem wiatr owady do oczu napędzi
Czasem słońce przypiecze łopatki
 
Nie ma miejsca na najmniejszy nawet obcy dotyk w szyję.
 
Więc natychmiast wyciągnij ten patyk ze szprych mojego roweru!
 
Bo potem tylko - błogie wycieńczenie, kolana otarte, oczy załzawione
 
I twój cień w oddali rzucony od niechcenia

alt art
8 april 2016 at 13:55

może rowerek trójkołowy..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register