Presumpcja
ALL WORKS Poetry (21) Prose (3) Diary (4)
About me Friends (7)

Zmiana sposobu prezentacji

25 october 2013

prose

Presumpcja
Presumpcja

Reset

Noce wypełniały odgłosy, nawet jeśli wszyscy już spali, to ktoś chrapał, ktoś przewracał się na drugi bok, skrzypiały stare łóżka, wykaszliwano z płuc wypalone szlugi, gadano przez sen.
Nocami też rozgrywały się potajemne roszady. Nigdy nie było wiadomo czy ktoś wstaje, żeby wyjść do ubikacji czy po to, żeby cicho poszukać ciepła w czyiś ramionach albo zwyczajnie poszukać czegoś do picia.
Nocami istniał tylko jeden sposób, żeby poczuć się odizolowanym, słuchawki na uszach i własna muzyka, tylko wtedy znikał cały ten dziwaczny pokój i jego przypadkowi mieszkańcy. 
Godzina trzecia w nocy była zaklęta, mówiono o tym od wielu lat, że chyba coś straszy, bo zbyt wiele osób budzi się o tej właśnie porze, zupełnie bez powodu.
Zastanawiano się co kryją mury starego budynku, który służył robotnikom za sypialnie, łazienkę i jadalnie a nawet tak zwaną imprezownię.
Może tak jak to teraz się zdarzało, po wypiciu dużej ilości pryty, doszło do bijatyki i ktoś zamiast pięści użył ostrej serpety? 
Ale ona budząc się o trzeciej nad ranem nie myślała o śmierci, zakładała słuchawki na uszy, włączała London Grammar i odpływała strumieniami swobodnych myśli. Jej zdaniem to właśnie niespełnione, bo sezonowe i ulotne uczucia wchłonęły kamienne mury. Ile widziały tych przypadkowych, szybkich romansów skazanych z góry na niepowodzenie? Od lat ludzie mieli do dyspozycji (...)

--- full text ---

21 september 2013

prose

Presumpcja
Presumpcja

Bohater



Nie znoszę słów; algebra, arytmetyka, trygonometria. Zasycha mi w głowie. Różniczkowanie jak jakaś choroba zakaźna! Ale uwielbiam kiedy marszczysz czoło, podsuwam kolejne zadanie. Pochylasz swoje ramiona gladiatora, niezgrabnie próbujesz przybrać profesorską pozę, wciskając szerokie plecy w garnitur intelektualisty. Tłumaczysz w skupieniu, a mój przekorny duch mruga okiem, śmieje się i podskakuje radośnie. Kręcę się, wiercę, odbijam od tej niewzruszonej góry spokoju, jak piłeczka, gdzieś musi być szczelina, pęknięcie. Obserwuję twoje dłonie, palec jako wskaźnik mojej ignorancji jest mimo wszystko interesujący. Teraz taki oficjalny, a w nocy...czyżby zapomniał?
Cierpliwie, krok po kroku, ściągasz kolejne warstwy mgły z mojej niewiedzy,mentorsko, W nocy też ściągałeś ze mnie...nie pamiętasz?
Pod powierzchnią wyrozumiałości gotujesz niedowierzanie, jak można nie rozumieć?! To proste! Logiczne!
Jestem wiedźmą, czekam na wrzątek z miną przygłupa, a potem wrzucam jakby, od niechcenia, wprost do kotła, składniki: lekki dotyk dłoni, skróconą  sukienkę, brak biustonosza, kiwanie placem u nogi. Rozproszony, prawie zgubiony, chowasz się za barykadę z książek. Masz swoją misję, uratować mnie dla nauk ścisłych!  Jak Rambo, uzbrojony po zęby, chcesz brnąć przez dżunglę, spływając potem, aby wreszcie zostać moim bohaterem. A ja nielogiczna, mruczę ci do ucha, że przecież (...)

--- full text ---

9 september 2013

prose

Presumpcja
Presumpcja

Moje

Chodź, pokażę Ci jak to wygląda. Musimy zejść niżej, głębiej pod wytartą dębinę, kamiennym korytarzem moich (nie)pokojów. Nie, nie pytaj dlaczego ściany są wilgotne, nie możesz pytać jeśli nie chcesz, żeby nas zatopiło. Wiem, że się boisz, ja też. U mnie jest tak niepewnie, ściany popękane od ciągłych wstrząsów, a podłoga, choć znana od urodzenia, pełna rozpadlin i przepaści. Sama nie wiem jak to wszystko się tutaj mieści, ale ściany często się przesuwają, pokoje kurczą i rozszerzają. Stąd te tabletki, na kontrolę, żeby się całkiem nie zagubić.
Mówisz, że muszę uważać? To Ty uważaj, jesteś u mnie. Naprawdę tutaj jesteś!
To już ostatni przedsionek, straszne przeciągi, zwłaszcza w jasne księżycowe noce. Pytasz skąd pomimo głębokości, tyle tu światła? To płomień, nikt nie potrafił go zgasić, wielu próbowało, to nie byli źli ludzie, raczej bezmyślni. A czy Ty przemyślałeś przyjście tutaj? Pytam bo wiem jak to jest, w takie miejsca przyciąga ciekawość, a kiedy już się ją zaspokoi, trzaśnięcie bez słowa. A to boli, tak bardzo boli...
Podoba Ci się moja spiżarnia? Nazwałam ją Duszką, ale może powinnam Pamięcią, nie wiem, wciąż nad tym myślę, mam problemy z wyborami. Wydaje Ci się to zabawne? Mówisz, że jestem jak mała dziewczynka, a ja myślę, że osioł ze mnie, ten co mu do żłoba dano.
Tam na półkach masz wspomnienia, dużo ich. Te zakurzone, które (...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register