Smutne to nie to, że miłość potrafi zranić głęboko i na dłużej ale to, iż myli sie miłość ze zwykłym egoistycznym dupczeniem do chwili , kiedy trzeba podjąć odpowiedzialne życie we dwoje.. do grobowej deski.
Miłość to nie krótkoterminowa, egzotyczna wycieczka, ale bezterminowo podarowanie siebie, bez liczenia na zwrotne profity.
To balansowanie na linie i dziecięca ufność, że zawsze zdąży złapać zanim spadniesz. To rozerwana na strzępy ostatnia koszula by obandażować skaleczone kolana. To trudnośc podjęcia decyzji o odejściu, kiedy serce krzyczy nie, a rozum powiada tak.
To drzwi otwarte, i gorąca herbata gdy pogubi się a przebaczenie podaje rękę, rzucająć wszystko co bolało i złe, w nicość niepamięci.. To po latach rozumienie się bez zbędnych słów..
To wypróbowana w "ogniu i boju codziennych spraw" szczególnie cenna przyjaźń.
miłość to synonim tak wielu braków..
report
szczęśliwy ten, kto może nią łatać owe braki?
report
miłość nie przynosi szczęścia..
report
sama miłość? bez tych wszystkich synonimów? no pewnie że nie :))
report