Zmiana sposobu prezentacji
Artur Czekajski "Zwierciadła tożsamości"
Miłość traktowana, jak znjomość
Codzienność przysłaniała jej cały świat. Żyjąc z dnia na dzień, zapominała o reszcie, swoich zamierzeń, planów, marzeń. Wszystko toczyło się tym samym, monotonnym rytmem.
Rano wstawała, jadła śniadanie, popijając je kilkoma łykami mocnej, czarnej kawy. Następnie wędrowała w kierunku łazienki, gdzie starannie nakładała kolejne warstwy kosmetyków. Pod nimi kryła prawdziwą siebie – dziewczynę wrażliwą i czułą. Romantyzm przykrywała mgiełką podkładu i pudru, który maskował jej niedoskonałości. Nakładając róż na policzki, przysłaniała skromność i nieśmiałość. Pokrywając rzęsy czarną kołderką tuszu chowała głęboko w sobie swoje prawdziwe postrzeganie świata i ludzi. Wreszcie czerwonym posunięciem szminki malowała na nich pewność siebie i zadziorność potrzebną w jej zawodzie. Tak uzbrojona zakładała ulubione szpilki i niemal biegła do wydawnictwa.
Tam, jak zwykle wypełniała swoje obowiązki. Pisała, redagowała, pomagała stażystom. Pochłonięta zajęciami nie wiedziała, kiedy przyszedł czas powrotu do domu. Tu też, wszystko odbywało się według konkretnego schematu codzienności. Wracając do domu robiła zakupy w pobliskim markecie, następnie taskała je do swojego azylu. W windzie wymyślała, co przyrządzi na kolację, a przekraczając próg swojego mieszkania w myślach nanosiła poprawki na kolejny artykuł.
--- full text ---
