Zmiana sposobu prezentacji
Moja twórczość wynika z przekonania, że potrafię narysować wszystko (na miarę możliwości)
Inspiracją jest dom pod lasem, w którym kiedyś mieszkała moja mama.
Kreska jest wynikiem energii miejsca, którą tam odczułam.
Dla wielu osób to bzdury, a dla mnie motywacja.
Być może to zwykłe bazgroły, ale dla mnie nie zaistniałyby
bez jednego wspomnienia (o którym nie napiszę).
Czy dobrze jest wymyślać sobie własne standardy zadowolenia?
Co za tym idzie? Lepsza droga czy rozczarowanie?
Standardy, które już istnieją też wcale nie są złe(zależy z której strony spojrzeć).
Brzydota może mieć swój urok.
Piękna wystarczy poszukać.
Nie każdy ma to samo.
Ale i tak wszyscy umrzemy.
Tutaj liczą się standardy śmierci.
Jesteś jak pielęgniarka, która wstrzykuje truciznę smutnej złości.
Jak to robisz, że się jeszcze nie wybrudziłeś?
Wiele jest rzeczy niepotrzebnych, niepotrzebnych sytuacji, niepotrzebnych spotkań.
Nie trzeba jeść wszystkiego, warto omijać pozorny urok, nie wszystko jest dla nas.
Jak to sprawdzić ?
Pytać na głos?
Pytać w myślach ?
A może po prostu być na nie dla innych, na tak dla siebie, gdzieś tam na samym końcu lasu usiąść na najgrubszym drzewie i śpiewać sobie - ja jestem wolny, mam swoje zdanie...(chodzi o piosenkę :) zespołu Chocolate Spoon - Jestem wolny)
przecież tak też można.
Zawieszenie, zamyślenie, zamuła
Taka scena:
w pewnym call center zawieszają się komputery, grupa ludzi zamyśla się, część rozgląda się na boki (nie wie co zrobić z własnym ja), ludzie gapią się zupełnie bez sensu - bo tak.
Jeden z facetów zamyśla się głęboko w stronę wesołkowatej dziewczyniny. Ona po pewnym czasie rzuca pytaniem, w jego kierunku:
- Co się na mnie tak gapisz?
- Ja się nie gapię, ja myślę.
- To po co się gapisz jak myślisz?
Wygląda na to, że widok niektórych osób nie wymaga myślenia:)
Czy można zmniejszyć swoją wrażliwość?
Ta bestia każe się przejmować, rozpamiętywać, brać do siebie najmniejsze ziarnko piasku.
Pewna dziewczyna oglądając kolejny odcinek American Horror Story usłyszała pytanie:
-Jak ty możesz to oglądać?
-Chcę się uodpornić na niespodzianki losu. Odpowiedziała w skupieniu.
Ciekawe czy to działa?
Według prawa przyciągania ta teoria niesie tylko zniszczenie.
Chyba, że extra bodźce mają moc tworzenia socjopatów, ale czy oni są wolni i bezpieczni?
Dookoła cisza, nic, brak obecności czegokolwiek i jakichkolwiek uczuć. Brak wiary w to że istnieje coś jeszcze, a nasza podmiotowość jest ważna. Jedynie co najłatwiej to wzbudzić śmiech w innych będąc jak pacynka w cudzych rączkach. Chęć z wielu stron odebrania wolności tej w środku. Bo wszyscy wiedzą co czujesz, co myślisz bo jesteś zawsze pod butem. A co jakby ten cały syf zapomnieć, po co pamiętać i filtrować swoją wrażliwość w cudzych oczach widzianą, wszystko po to tylko by pozwolić się przystopować. A może tak naprawdę niektóre rzeczy nam nie służą. Najpierw chce się nas uwrażliwiać by później kopnąć w dupę według własnego systemu.
To wszystko oczywiście bełkot, krótka opowiastka, powrót do czegoś bardziej własnego.
Jest coraz weselej - ładny obrazek za oknem, dobre jedzenie, piękne wnętrza dookoła, mili ludzie, coś wspaniałego. Rysunki powstają krok po kroku, te same, wciaż inne jednak.
Śniły mi się wielokolorowe jajka i szare kury, było tak pusto w tym śnie i ciemne chmury. Nie pamiętam żeby się skończył.
nie ma co narzekać, niebawem przyjdzie przecie mi ubierać choinę i cukierki na niteczki nawlekać, a to jest najpiekniejsze.
Świat jest cudny. Trochę tylko kurcze mi łeb przywiało, zrobiłam kilka rzeczy, które należało na dziś wykonać. Denerwujące rozkojarzenie - wkoło tele ludu, wszystko jakoś wygląda, a ja już naprawdę nie wiem nic.
Klimat gwiazdki - może poczuje, a jeśli nawet mi to nie dane to wypracowuję po maleńku umiejętność - e tam.
Najważniejsze jest nieważne.
świątami przed
Nadchodzą święta, piękne czasy kiedy dużo się napycha we własne zatrwożone kichy. Nowe ciasta trzeba napiec i cieszyć się tym i to jak najbardziej. Choć pogoda taka mokra, śniegu nie ma - wieść pochopna bo możliwe wszystko jest piernik się upiecze w domu. Mamita coś dobrego wytworzy - może sernika, makowca, uszka. O ludzie ludzie jak mi się do domowników zaglądać nie uśmiecha, złapią mnie, gadać dużo zechcą i tyle, cisze zakłócą chociaż tak naprawdę to mam dość tej całej cichodajcy kiedy tkwie i piszę i byle czem. Wspólokator łachudra wnerwia - budzi się kiedy ja i wyłazi na wierzch kiedy ja i je kiedy ja. Zawsze tak samo- menda straszna depcze w irytujący sposób podłogę...
