ALL WORKS Poetry (20) Photography (12)
About me

17 february 2012

poetry

VikZ.
VikZ.

Zachod slonca

Zachodzace slonce pochyla sie ku ziemi
calujac ja czule na dobranoc .
Niebo ,krojone smugami kondensacyjnymi samolotow
zarumienilo sie niesmiale
widzac ta pieszczote.
Ustami chmur w roznych odcieniach czerwieni
dotyka lekko feeria barw wspanialych
dusze moja....
....taki zmierzch obiecuje szczescie
ktore gdzies , tam za horyzontem
w miejscu
gdzie odbite sa ostatnie pocalunki
odchodzacego dnia
znalezc mozna .
Zarzucam stary plecak moich codziennych trosk
i na wedrowke sie udaje
szukajac przy drodze mojego szczescia
ktore moze w rowie przydroznym
jak lekkodusznie wyrzucony smiec
bezuzytecznie lezy.

Teresa Tomys
18 february 2012 at 11:38

(znaleźć)

report

VikZ.
18 february 2012 at 11:42

znalazlem...dzieki...moj polski jest troche zakurzony...ponad 20 lat uzywam innego jezyka na codzien.

report

Malgosia Bakanowicz
20 august 2012 at 18:01

pieknie napisane... i o tym niebie zarumienionym i o ustach chmur..:) i te pocalunki odchodzacego dnia.. silcznych uzywasz okreslen... podpinam ci zachod slonca moze pomoze ci odnalezc to zagubione szczescie ...:)

report

VikZ.
22 august 2012 at 19:05

taki to tez byl zachod....szukam go ciagle na nowo, widzialem wlasnie niedawno wiele nad Baltykiem.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register