Jak gruchnęło, to gruchnęła wieść, że nie diabeł taki straszny.
Ruszyło lotem nocnym (już tradycja). Z błogosławieństwem, ze śpiewem cerkiewnego kantora. Wieść szła w eterze, szła szeptem i na krzyk. Mowa więzła, zwięzła.
Nim nadeszło, Jesionowa zarządziła. Pakowali puszki, kasze, kołdry. Jesion zawczasu zakopał beczkę benzyny. Na działce. Przeczekają.
Nie każdy. Skakali. Ale i zwyczajnie marli. Serce często.
Gadali. Że dwudziesty pierwszy wiek. Że wnuki tylko w kinie te rzeczy, z colą zimną, w chłodnej sali, klimatyzowanej - się ocknęli.
Biegają, wte, wewte, polski chaos, polski los. Biskup (tam pop). Spieszył się, ale pokropił. Odjechał. Odjechali (jak wtedy).
Wtedy – teraz – cyrkulacja zdarzeń, mdli.
Częstomocz, o szczypanie proszą. Centrum miasta. Tu zostanę. Tu poczekam. Zapach późnego lata, grzyba na klatce. Szczyny nieuszczypanych.
Diabeł - nie diabeł, ułożyć się trzeba – tak myślą. Stoją po bramach. Gotowi, zawsze ich wielu. Stał chętny Kuśmider. Ten od wujka z ZOMO. Na Szkolnej go widziałem. Nie odpuści. Nie po to on do miasta.
Rwać paznokcie.
Uszczypnij!
Warszawa, 1 września 2015
prawo czy jednak sprawiedliwość; a może suknia długa wina; śród nas nie ma już wysłańców dziewiętnastego wieku; musztarda po nieparzystej..
report
bardzo na plus
report
trudne bolesne sprawy i kwintesencja
report
Dziękuję za lekturę i za komentarze.
report
jeżeli "nie diabeł taki straszny" to zn. że coś jest straszniejszego i stąd panika i zamieszanie....ale ja też w zamieszaniu bo jest kilka obrazów, które nijak mi się nie wiążą, być może dlatego, że bezwzględnie stosujesz minimalizm....ale zbitki typu : "szczyny nieuszczypanych, "mowa więzła, zwięzła" bardzo smakowite
report