30 september 2011

poetry

Alutka P
Alutka P

no i już

nie zabrałam niczego choć nic płonęło
w palenisku lokomotywy
na zmianę gorąco
zimno w przydzielonych miejscach
na dworcu nie zbierałam drobnych
okruchów wystarczyło dla wszystkich
obca próbowałam spacerować nad trakcją
iskrzyło ale nie były to ognie świętego Elma

pod niewłaściwym adresem
zatrzymał mnie stary żebrak
siłą wdarłam się do przedziału

nie chciał mnie wpuścić
(pożal się Boże) konduktor
w dziwnie jasnym mundurku
nie nosił siwej brody
i włosów przetykanych srebrem
zapłaciłam za dzień w poczekalni
zabrakło mapy i megafonów
szczęk i ścisk podróżnych
bagaże pod głową rozpakowane
wieczorne lęki podchodziły bliżej jarzeniówek
światło bieliło twarze
jaśniały oczy motorniczemu
płacono monetami na szczęście
kończyły się tunele
pokryte miałem węglowym
drzwi prowadziły dalej

rozbudził mnie odwrotny do kierunku jazdy
znajomy głos odbijał się echem
byłam już blisko celu
przyszło mi wrócić pokornie
nie wytrwałam

Kasiaballou vel Taki Tytoń
30 september 2011 at 15:12

ostatnio lubisz się zmagać :)

report

Alutka P
30 september 2011 at 20:21

już od tego zmagania troszkę czasu minęło ;) dzięki

report

Konrad Redus
30 september 2011 at 15:18

świetny wiersz, choć pewnie dałoby się go trochę skrócić, czuję cały klimat i potrafię wczuć się w peela, ogromny plus za pociąg

report

Alutka P
30 september 2011 at 20:27

zdolny jesteś Konradzie ;)

report

ike
30 september 2011 at 19:46

oniryka, oniryka- tkliwa dynamika, angelologia i Ty :) hey

report

Alutka P
30 september 2011 at 20:27

wiese - nosi mnie czasami i wodzi - niekoniecznie po jednym świecie się włóczę ;)

report

Jarosław Jabrzemski
30 september 2011 at 20:17

Ogromny plus za popęd.

report

Alutka P
30 september 2011 at 20:28

Jeżeli mówisz - to wiesz;) Dzięki Jarku za podgląd ;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register