edward bijał mamę czasami
rytmicznie bez zaciekłości
jako muzyk bardziej słuchał
niż dotykał instrumentu
którego nie był do końca pewien
spotkałem go któregoś wieczora
w opustoszałym pasażu
długo dopasowując
nieruchomą wąską twarz
delikatne dłonie skrzypka
do całej reszty
zniknął wtedy na dobre
a ja jeszcze trochę wyrosłem
mama i tak płakała najgłośniej
kilka lat wcześniej w dniu
w którym się wyprowadził
dobrze, że można sobie stworzyć własny underground, czasem niestety trzeba, wzruszający wiersz Pietrek
report
odesłał mnie najpierw do niedawnej pocztówki Damiana Paradoksa, o tej: http://truml.com/profiles/88864/postcards/173725
report
a teraz zobaczę, co było jeszcze dalej, kiedy tu przyszłam
report
pięknie = trafnie wybrane słowo "pasaż"; nożesz, zafrapowało mnie, jak wszystkie możliwe znaczenia grają w polifonii bez fałszu: http://sjp.pwn.pl/slownik/2570822/
report
miłomi Isso :) Zoi - dzięki :)
report
:)
report
tak się zamyśliłam, teraz, przy tym Twoim wierszu, z tą jego niezwykle konsekwentną instrumentacją, instrumentalizacją, spójnością, nad ludźmi-instrumentami, narzędziami dla czyjejś niezgody na rzeczywistość. Nieraz ich spotykałam, i spotykam. Dla nich pokój dziecinny to nieraz jakieś planetarium fantomów - i wraca się do niego, i wraca, i wraca, i wraca, mimo nieraz najdzielniejszych wysiłków przemiany, której się pragnie. No bo dokąd wracać, jak nie do domu, no nie? Naturalnie idzie się do domu. Mieć dokąd wrócić - najważniejsza sprawa na świecie, prawda? http://www.youtube.com/watch?v=bw4fhszS5Zg
report
http://e-poezja.pl/wiersze/59997_efekt_elizy.html sorki za autopromocję, lecz bywa i tak, i tak :)
report
yhm, bywa i tak, i tak :)
report