kulbaczyła hossa jeża
chociaż kąsał niemożebnie
i zupełnie nie dowierzał
że mu ktoś na grzbiecie siednie
lecz wytrawna amazonka
dzierżąc palcat w silnej dłoni
za nic miała bunt stworzonka
jeż nie umiał się obronić
już dosiadła ściąga wodze
stępa rusza kłus wymusza
ostrogami bodzie srodze
piekła nie ma hulaj dusza
myślałby kto że bezkarnie
jeżyk stał się łatwym łupem
choć pod hossą skończył marnie
zdążył wbić trzy kolce w dupę
auć auć auć ;)))
report
ślicznie. tak jak obiecałes ...tak wyszło...
report
:))
report
ha :) napisałeś wreszcie wiersza:) ale w kwestii merytorycznej stanowczo zaprotestuję, nigdy, ale to przenigdy ( może jeden raz , ale to się nie liczy, bo to nie jeż był, a jeżyca wykorzystywaczka ) hossa nie używała ani ciutki ostrogi, chociaż kolce w du.pie miewała i to wielkie i długie jak iglica pałacu kultury :) heh, ależ mi czasem tych koni brakuje. hm, trza by dźwigu coby by mnie teraz na siodło posadzić;d Baj, baj sprytności ciała ;d Dzięki za podpięcie:)
report
:))
report
no tak to jest gdy na oklep:))))a to hossa na konikach, no prosze, ja ponad 13 lat:)))
report
Czego to Poeci nie wymyślą:-). fajne.
report
:)
report
heh ;)
report
yupi aj ej :)
report