dzień szykował się do własnego pogrzebu
gdy pochylała się nad nim czerwona gwiazda
szedł za nią tysiącem wschodów i zachodów
cmentarzem linii zmarszczek
pełnym pogrzebanych po drodze
kamienie które w zamian oddawała ziemia
układał starannie w prawej komorze serca
polerował rybą sumienia przywracał kształty
wskrzeszał z martwych
i wykiełkował kamień w światło
pąki dzieciństwa w wątłych dłoniach matki
rozkwitały w młodość w białe kwiaty
wplątane jabłonnie w uśmiechy dziewcząt
i ten pęknięty świat zbudowany z lęku
gdy płonęły umęczone twarze miasta
a obrócone w pył drzewa tańczyły na wietrze
wtedy przepadł kamień w ciemność
sześcian pokoju uniósł w górę
senny stan nieważkości
Jeżeli można mam parę uwag - linia zmarszczek - ogólnie przyjęta - ale "cmentarzem linii zmarszczek " - to piramidka w której się gubię. Po za tym w drugiej "układał, polerował, przywracał, wskrzeszał, wykiełkował " - troszkę tego dużo obok siebie. Pozdrawiam serdecznie
report
oczywiście że można :) nie lubię bronić tekstów jeśli wobec kogoś się nie bronią same :) ale powiem tylko, że w ten sposób próbowałam podkreślić - hmm jakby to określić - pewne 'dopieszczanie' wspomnień - no cóż pewnie w niedoskonały sposób/pozdrawiam Cię równie serdecznie Alutka i dziękuję za poczytanie i uwagi.
report
podoba mi się Twoja wypowiedź, o tym że nie lubisz bronić tekstów, dobry obroni się sam ...ale czasem trzeba mu troszkę pomóc. czytelnik więcej wychwyci błędów niż sam autor, który jest zazwyczaj bardzo przywiązany do każdego słowa.jesteś rozsądnym autorem więc masz szanse na to by pisać dobre wiersze. powodzenia:-)
report
podoba mi się tekst zapisany kursywą:-)
report
..a tak jakoś sam popłynął - cieszę się, że znalazłaś coś dla siebie./pozdrawiam.
report