ALL WORKS Prose (8)
About me

Zmiana sposobu prezentacji

5 september 2013

prose

Aga03
Aga03

Wisiorek

Wiktoria siedziała na dachu wpatrując się w otaczający ją pejzaż. Ciepły, wrześniowy wieczór przyniósł ze sobą zapach końcówki lata. Otaczający ją las mienił się przeróżnymi barwami, złote i czerwone liście kołysały się leniwie, a zielona trawa szumiała nieznaczenie.  Wszystko wydało się ciche i spokojne, niczym ostoja w ciągle zmieniającym się świecie.  Ona także pozostawała nieruchoma i tylko rozwiane na wietrze włosy odróżniały ją od kamiennej rzeźby. Jej melancholijne spojrzenie pozostawało utkwione w jednym punkcie. Wdychała zapach przyrody zabierającej się za pierwsze zimowe przygotowania. Już dawno nie czuła się taka spokojna. Nie miałaby nic przeciwko, gdyby czas zatrzymał się w tym momencie i mogłaby spędzić tak resztę wieczności.  Ta myśl wywołała delikatny i nieśmiały uśmiech na jej ustach, była niczym marzenie, które nigdy się nie spełni, ale to nie znaczy, że nie można próbować za nim gonić.
- Wiedziałem, że tu będziesz.- Za plecami usłyszała znajomy głos.  Nie odwróciła głowy mając świadomość, że on przyjdzie do niej.
-Za dobrze mnie znasz.
- Jesteś moją ukochaną, młodsza siostrzyczką, jak mógłby cię dobrze nie znać?-  Filip usiadł obok niej i podążył wzrokiem za jej spojrzeniem.
- Jestem twoją jedyną siostrą.- Odgryzała się wywołując u niego uśmiech.
- Fakt, ale to nie znaczy, że nie możesz być moją ukochaną (...)

--- full text ---

17 june 2013

prose

Aga03
Aga03

Anioł Stróż

Miała pięć lat, kiedy spotkała go po raz pierwszy.  Podał jej piłkę, która wypadała za ogrodzenie. Kazał obiecać, że będzie bardziej ostrożna. Uśmiechnęła się szeroko i dała mu słowo. Dwie minuty później wróciła do zabawy i zapomniała o nieznajomym. Była tylko szczęśliwym dzieckiem, które nie potrzebowało zawracać sobie głowy innymi ludźmi.

  Jako dziesięciolatka po raz pierwszy wybrała się do koleżanki na rowerze całkiem sama. Z jej kasztanowego warkocza wyplątało się kilka niewinny kosmków zasłaniających twarz.  Nie przejmowała się tym.  Po raz pierwszy czuła się naprawdę wolna. Rozpędziła się by móc poczuć wiatr.    Nie zauważyła psa wyskakującego na ulicę.  Zanim się spostrzegła leżała w rowie, a jej nowy rower na ulicy.  Bardziej niż zdartym kolanem przejęła się porwaną koszulką. Przecież obiecała mamie, że nie zniszczy kolejnego ubrania tak szybko.  Podszedł do niej.
- Mama nie pozwala mi rozmawiać z obcymi- odpowiedziała rezolutnie na pytanie, czy nie potrzebuje pomocy.
- W takim razie nie będziemy rozmawiać- roześmiał się i pomógł jej powrotem założyć łańcuch przy rowerze. 
Zgodziła się by przemył jej kolano butelką wody i używając chusteczek higienicznych oczyścił ranę i inne zadrapania. Przez cały czas nie odezwał się ani słowem a ona obserwowała go swoim zielonymi oczami.
- Miałaś być ostrożniejsza.
Zaskoczona (...)

--- full text ---

10 december 2011

prose

Aga03
Aga03

Witaj, jestem dla ciebie ( Evanescence - Hello, moja improwizacja )

 wytłuszczyłam tekst piosenki
Znów deszczowe chmury płyną,
Czekasz aż się odezwie. Łapiesz się na tym, że co chwila zerkasz w stronę drzwi aby sprawdzić czy nie przyszła. Nigdy się nie spóźnia, dlaczego robi to dzisiaj? Wiesz, że jest zajęta. Naiwnie myślisz, że znów pracuje i nie patrzy na zegarek. Wyciągasz telefon i z powrotem chowasz go do kieszeni. Nie możesz dzwonić co chwila. Za wszelką cenę strasz się ignorować ogarniającą cię panikę. Od kiedy zdecydowałeś się patrzyć na świat za pomocą rozumu całą silną wolę skupiasz na tym aby zagłuszyć serce. Czasami to za trudne. Tak jest właśnie teraz. Znów zerkasz na drzwi. Nikt nie dzwoni. Wiesz, że przyjaciele  przyglądają ci się co chwila, czujesz na sobie wich wzrok. Usilnie strasz się skupić na słowa rozmowie. Słyszysz jak komóra wibruje ci w kieszeni. Na ekranie pojawił się jej numer.
-Hej Kochanie, no gdzie ty jesteś? Czekamy- wołasz na powitanie. Jednocześnie czujesz ból, potworny ból w klatce piersiowej.
Czy nikt nie powiedział ci, że ona nie oddycha?
Nie możesz oddychać, dusisz się. Serca wali jak szalone. Każde uderzenie odczuwasz jak porażanie prądem. Gardło pali cię żywym ogniem. Nie jesteś wstanie nic powiedzieć. Tak bardzo pragniesz odwrócić wzrok ale uporczywie wpatrujesz się w jej martwe ciało. „ To nie prawda, to nie prawda, to nie prawda, to sen, to sen” (...)

--- full text ---

23 august 2011

prose

Aga03
Aga03

Umiesz się pożegnać?

Ile razy doświadczyłeś śmierci bliskiej osoby? Pewnie marzyłeś o tym aby się pożegnać, aby powiedzieć coś tej osobie. Zabrakło ci tej chwili, tego krótkiego momentu. O kilka minut za mało, o zaledwie parę sekund za szybko. To tak bardzo bolało. Zadawałeś sobie wtedy pytanie dlaczego? Myślisz, że łatwiej by ci się było pogodzić ze śmiercią, wygrać z cierpieniem. Myślisz że mówiąc „do wiedzenia” albo „żegnaj” już tak nie zaboli. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo się mylisz. Pożegnania zawsze są najtrudniejsze, a  ostatnie pożegnania powodują więcej bólu niż nagła śmierć.
Przed szpitalną salą siedziała jej rodzina i przyjaciele. Wszyscy, którzy ją kochali. Leżała tam nieprzytomna już tak długo. Lekarze nie potrafili pomóc. Cudem utrzymywali ją przy życiu, tylko że z każdą chwilą było coraz gorzej. Ona umierała, jej stan był krytyczny. Życie  Melanii gasło na oczach przyjaciół. I najgorsza była ta niepewność. Bezsilność powoli ale skutecznie zabijała nadzieję, raniła wiarę. Koniec nadchodził wielkim krokami. I wreszczcie nadeszło nieuniknione. Cały ich świat legł w guzach. Mur nadziei zawalił się pod nogi. Tego dnia lekarz wyszedł od niej. Zerwali się gwałtownie
-Co z nią?-zapytała ledwie słyszalnym głosem Monika
-Myślę że możemy ją wybudzić. To i tak już nic nie zmieni-zobaczył ich oczach nadzieje. Nie nienawidził tego w swoje pracy, nie cierpiał (...)

--- full text ---

15 august 2011

prose

Aga03
Aga03

Wasza śmierć

Jak przez mgłę pamiętam  przeraźliwy krzyk brata i jej smutną twarz. Miała silna depresję, powinnam to wcześniej zauważyć ale byłam zbyt zajęta sobą. Jak ona mogła się zabić skacząć z tego cholernego mostu. No tak przecież  była pijana i nałykała się mioch tabletek nasennsych. Zaczynam żałować, że jej to pokazałam.  To była moja winna, niezależnie od zdania innych ludzi, ja odpowiedałam za samobójstwo mojej przyjcaciółki.  Dlaczego moje życie z prawie idealnego zmieniło się tak nagle. Sama nie wiem, może zwyczajnie miałam już wystrczajace dużo i nie zasłużyłam na więcje. Może Bóg chciał mnie ukrarać w jakiś wyjądkowo podły sposób, może to była próba. Stałam się biblijnym Hiobem. A może ateiści mają rację i po za życiem na ziemi nie ma już nic. Nie wiem, nie chce wiedzieć. Jeszcze pół roku temu wszytko było całkiem normalne. I tej ferelnej nocy zadzwonił telefon. Reqium for dream -dzwonek, z któtego mój brat zawsze się śmiał, że to żałobny. Kolejna marna wizja przyszłosci. Ale to właśnie ten dźwięk odmienił moje życie. 
 Irytujacy dźwięk mojego telefon zabrzmiał po raz kolejny. Pierwszy raz byłam napawdę wdzięczna osobie dzwoniącej.  Wyrwała mnie z koszmaru.  Głowa  Oli, mojej przyjaciółki z niesamowitą siłą uderzyła o betonową podłogę.  Jakbym słyszała trzask łamanej potylicy. Przerażona otowrzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Byłam we (...)

--- full text ---

27 june 2011

prose

Aga03
Aga03

W piwnicy (2/2)

Obudziło cię rażące światło.
Otworzyłaś oczy aby szybko je zamknąć. Powoli przyzwyczajałaś
wzrok to zmiany oświetlenia. Wreszcie byłaś wstanie je otworzyć w
pełni. Widok pomieszczenia w pełnym świetle zamurował cię
delikatnie mówiąc. Był to pokój dziecięcy, niby zwyczajny ale
już na pierwszy rzut oka wydawał się jakiś dziwnie przerażający.
Był taki przeraźliwie zimny. Patrzyłaś na to wszystko nie mogę
uwierzyć własnym oczom.

-Gdzie ja jestem?-usłyszałaś własny
głos. Rozejrzałaś się jeszcze raz. W pomieszczeniu nie było
drzwi, okien ani niczego przez co można by się tu dostać. Wtedy
wszystkie twoje rozmyślenia przerwał płacz dziecka. Zaczęłaś
się rozglądać w poszukiwaniu źródła ale niestety nie znalazłaś
nic. Płacz się nasilał. Potem dołączył do niego czyjś głos,
kobiecy, który chciał go uspokoić. Dźwięk był coraz bardziej
irytujący. Nie byłaś wstanie skupić się na niczym innym.
Myślałaś tylko o tym potwornym płaczu, po kilku godzinach doszły
do tego krzyki. Płacz nie ucichł, jacyś ludzie ciągle się
kłócili. Doprowadzało cię to do szału. Nie byłaś już w
stanie myśleć. Świat wokół ciebie wirował. Zatkałaś uszy
rękami ale to nie działało. Chciałaś krzyczeć ale zabrakło ci
sił. Skuliłaś się. Po kilku godzinach umysł (...)

--- full text ---

10 june 2011

prose

Aga03
Aga03

W piwnicy (1/2)

Budzisz się z potwornym bólem
głowy. Powieki ciążą ci jakby były z ołowiu. Dopiero po chwili
jesteś w stanie je otworzyć Nie pamiętasz co się stało. Z
trudem dotykasz pulsującego miejsca w okolicy potylicy. Szybko
zabierasz rękę ale ból się wzmaga. Zamykasz oczy głęboko
oddychając. Dopiero po dłuższej chwile jesteś wstanie znów
otworzyć oczy. Powoli przyzwyczajasz się do panującego w
pomieszczeniu mroku. Jesteś w stanie zauważyć jakieś niewyraźnie
kształty i rozróżnić odcienie szarości. Nie zdecydowałaś się
jeszcze wstać. Po własnym stanie łatwo zdiagnozowałaś uderzenie
tępym narzędziem w tył głowy. Typowy sposób aby pozbawić ofiarę
przytomności. Zmuszasz się do logicznego myślenia. Powoli
przypominasz sobie wydarzeni ostatnich dni.

"Dwa tygodnie wcześniej
-Wow, jak ja lubię w ten sposób
zaczynać tydzień. Poniedziałek rano i morderstwo. Uroczę,
otrzeźwiające i taka cudowna siłą napędowa na cały
tydzień.-mówisz idą przed siebie z wzrokiem utkwionym z żółtej
taśmie i tłumie ludzi kręcących się po miejscu zbrodni. Twój
partner spojrzał na ciebie jeszcze nie do końca wyspany.

-Nie narzekaj mogło być gorzej,
na przykład niedziela albo sobota rano

-Wiesz co zawsze w tobie
podziwiałam?- zapytałaś a on się (...)

--- full text ---

4 june 2011

prose

Aga03
Aga03

Kiedyś trzeba wrócić

Uśmiechasz się chociaż sama nie
wiesz dlaczego. To co się stało zdecydowanie nie jest powodem do
radości ale nie potrafisz powstrzymać wstępującego na twoją
twarz uśmiechu. Czujesz na sobie wzrok reszty. Nie patrzysz im w
oczy. Nie umiałabyś potem zachować spokoju. Wybuchnęła byś
śmiechem. Odwracasz się od ich twarzy zmuszając swoje ciało do
zachowania powagi. Patrzysz jak wnoszą trumnę. Powinno być ci
smutno ale nie jest. Przez myśl przebiega ci tylko jedno zdania "
To nie ja go zabiłam" Powtórzyłaś jej tyle razy, przed
ogromna ilością ludzi. Jeśli przyszło by ci to zrobić jeszcze
raz pewnie sama byś w to uwierzyła. Przecież ludzki mózg łatwo
przyswaja informację, zawłaszcza fałszywe. Kłamstwo zawsze
przychodziło ci z dziecięcą łatwością.. Jeśli Bóg obdarzył
cię jakimś talentem, to właśnie tym. Pamiętasz jak z ciekawości
pewien psycholog przeprowadził na tobie badania wykrywaczem kłamstw.
Łgałaś jak z nut a on stwierdził, że powiedziałaś prawdę. Tak
cię to rozbawiło, że śmiałaś się na głos w jego gabinecie.
Przecież nigdy nie byłaś normalna. Doskonale to wiesz. Dziwne, że
w najważniejszy momentach swojego życia reagujesz śmiechem.
Praktycznie są to wydarzenia smutne a ty wtedy wydziela największa
ilość endorfiny. Może to ten magiczny sposób radzenia (...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register