4 august 2011

poetry

Ponczillo
Ponczillo

Od kuchni do sypialni

Od kiedy nosze kolorowe podkoszulki
zastanawiam się co bywa miarą miłości

mierzyć ją codziennością
wyprasowanymi ciuchami
zmywanymi garami bez pomocy automatu
myciem kibla
obcinaniem zawiniętych paznokci
ścieraniem pięt gdy przeszkadza brzuch
rzeką przekleństw na wysokie rachunki
przyniesioną do łóżka aspiryną
świątecznymi upominkami
zjadanymi razem śniadaniami, obiadokolacjami
cichymi dniami
samotniami tęsknotami
głuchymi przeciągami od kuchni do sypialni

czy mierzyć miłość na pocałunki
orgazmy
albo lizanym francuzem
długością, grubością, głębokością
wielkością biustu
ilością urodzonych dzieci

nie wiem
kiedyś odpowiem.

Szel
4 august 2011 at 15:04

zdecydowanie uwazam Ponczillo ze milosc zaczyna sie i konczy w ukladzie pokarmowym :)))

report

Ponczillo
4 august 2011 at 15:09

:))). I tutaj masz rację, oczywiście zależy jak kto kończy (właściwie gdzie kończy :)))

report

Szel
4 august 2011 at 15:14

wiadomo gdzie sie konczy uklad trawienny, ale nie bede teraz sie odwracala zeby ci go pokazywac :)))

report

Ponczillo
4 august 2011 at 15:38

no pokaż... i tak nic nie zobaczę bo się nie widzimy, chyba że zrobisz fotkę i wrzucisz na "Fotografia" (dżołk) ;)))

report

Alutka P
4 august 2011 at 16:15

dużo ości i primadonna ćwiczy :) Pozdrawiam serdecznie :)

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
4 august 2011 at 16:58

heh, Ty to masz zacięcie do rozważek ;) równie interesująca dyskusja pod wierszem - Szel trafiła w dychę ;))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register