Zmiana sposobu prezentacji
rozdeptywanie rdzy zawsze szeleściło. uczyliśmy
się kłamać, a przecież to proste kiedy nie jest
śpiesznie. sięgam do tych obrazów i rozumiem
jak martwa jest dzisiaj moja natura. w alejkach
może kasztanią się jakieś brązy, ale nie ma już
zapałek, które dałyby im połupinkowe życie.
znane mi dziewczynki już dawno nie handlują
nimi. pozbawione żaru sprzedają tylko siebie.
siebie tylko. nie one jedyne. czy coś szeleści?
zwyczajne spojrzenie na wczoraj i jutro wystarczy.
rozumiem jak wiele i niewiele pozostało znaczeń.
tak prosto. bywamy jesteśmy bywamy jesteśmy
bezwiednie. ubywa rzeczy które wciąż mogą mieć
miejsce - a może ubywa tylko miejsca – nie wiem.
nie do uwierzenia jak dużo trzeba brać na wiarę.
a przecież l'existence précède l'essence – i kropka
absurdalność przypadkowości ciąży kamieniem.
najlepsze że wcale nie trzeba go dźwigać. można
nie podnosić. dla tych którzy sięgną jest już tylko
niedorzeczność. nieunikniona terminalna. kropka
(proza poetycka)
