Zmiana sposobu prezentacji

21 january 2014

prose

Siostrabrata
Siostrabrata

Konstruktor

Każdy musi mieć swoje zadanie i robić, to w czym jest dobry. Tak po prostu jest sprawiedliwie. Zatem kowal podkuwa konie, zdun robi piece, a krawcowa szyje ubrania. W społeczeństwie ludzie pomagają sobie nawzajem aby żyło im się lepiej. Wszędzie tak jest. Nawet w najmniejszych miasteczkach. Właśnie w jednym z takich żył Konstruktor. Był człowiekiem niezwykle uzdolnionym, potrafił naprawić wszystko i zrobić co tylko przyszło mu na myśl. Niestety los obdarzył go nieurodziwą twarzą, przez wciąż był obiektem żartów mieszkańców. Mężczyźnie było z tego powodu przykro, stawał się coraz smutniejszy i brzydł coraz bardziej. Z czasem zwyczajnie zamknął się w swoim małym domu, wychodząc tylko w razie pilnej potrzeby. Oczywiście nadal pomagał swojej społeczności lecz aby uniknąć przykrych docinków, poprosił aby prośby o wykonanie zleceń były umieszczane w skrzynce przed domem. Tam też zostawiał ukończone przedmioty, więc ludzie po prostu przychodzili po nie zostawiając odpowiednią zapłatę. Może nie byli zbyt uprzejmi wobec sąsiada, ale nie można było odmówić im uczciwości. W końcu praca zawsze była wykonana na czas, a każdy był zadowolony z jej efektu, więc ustalona należność była regulowana bez szemrania. Pomimo szacunku do pracy Konstruktora, mieszkańcy mieli go za dziwaka. Kto przecież siedzi sam w czterech ścianach, kiedy za oknem tak piękne świeci słońce? Nie, to nie mogło być normalne. Może to (...)

--- full text ---

11 may 2011

prose

Siostrabrata
Siostrabrata

Bajeczka cz I

Wbrew pozorom, nie było to tak dawno temu. Nawet najbardziej stetryczali i zgrzybiali mieszkańcy miasta pamiętają, co się zdarzyło. Nie było to też za siedmioma górami, ani za siedmioma lasami, a tym bardziej nie za siedmioma rzekami tudzież morzami (niepotrzebne skreślić). Po prostu znajdowało się to niedaleko, chociaż nikt nie wie, gdzie dokładnie...
Było sobie królestwo, w którym żył sobie Jego Niska Wysokość Król i Jej Wysoka Wysokość Królowa, ale nigdy ich tak nie nazywajcie. To dobrzy ludzie, szkoda żeby było im przykro. Lud kochał swych Władców, Władcy kochali lud. Państwo prężnie się rozwijało, panował dobrobyt. Niestety, pewnego dnia, nikt nie wie, dlaczego, Król i Królowa popadli w kompleksy. Zaczęli myśleć, że są brzydcy, głupi, a co gorsza niewarci drugiego! Zaczęli unikać siebie wzajemnie, aż w końcu zamknęli się w osobnych skrzydłach zamku. Było źle. Władcy skupieni na swych wadach zaniedbali państwo, które zaczęło podupadać. Lud, mimo szczerych chęci, nie umiał przywrócić królestwu dawnej świetności. Jedynym wyjściem było nakłonić Władców do powrotu. W tym celu poddani śpiewali pod oknami zamku pieśni pochwalne, recytowali wiersze i mowy opiewające zalety władców. Niestety Monarchowie uznali, że lud nabija się z nich i zamknęli się w sobie jeszcze bardziej.
Biedni poddani, nie wiedzieli, co robić. I tu z pomocą przyszła wszechwiedząca prasa. Lokalny (...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register