Zmiana sposobu prezentacji
Dopiszę "zostań" pomiędzy "bądź" i "trwaj", ta
nowoczesność jako źródło cierpień sprawdza nas
niemal co dzień, już nie ma nawet mowy
o małym przyzwyczajeniu, nieśmiałych słowach
drobnych błędach. Ja nie przyjmuję tego
chociaż nie umiem walczyć
nie znam innego języka
Twoim ulubionym psychiatrą mógłby być Karl
Jaspers - choć granice były dla ciebie zawsze
płynnym obszarem przekraczania, nie inaczej
jest teraz: spójrz
widzisz wyraźnie?
otwierają się drzwi: skrzypiące zawiasy
dawno nieprzywoływane wspomnienia
jestem ciekaw
jak słyszysz to i widzisz? istnieją
wynajęte pokoje, w których pewność
zdaje się mieszkać częściej niż tam
najęte ograniczenia
z których przyszliśmy
Mówili: wiersze rodzą się ze złości.
Nie było mowy o kamieniu - zbudujesz dom drewniany
a on niedługo spłonie, jak wszystko co zbyt słabe
by oprzeć się się językom ognia chcę
zapleść słowa między kolejnymi przerwami
w dostawie prądu, wody, baśniowych elementów
wyjętych wprost z polskiej szkoły pisania scenariuszy
w kuchennych zakamarkach, gdzieś między stołem
a spiżarnią, strategicznie zastygłe i przyczajone
miejsce. Czasem opowieść.
dla Lothara H.
nie łączymy się w pary
kłamiemy kłamiąc, że
gdzie indziej kłamią
ludzie i codzienne gazety
kłamie dotyk, gest, słowo
czułość też kłamie
mógłbym powiedzieć Ci, że czas
zatrzymuje się dla umarłych. Wtedy
nie ma miejsca na żaden smutny sen
a drogi zbiegają się w jednym
zwodniczym punkcie. Marne
wytłumaczenie - takie rzeczy budzą
zwykle śmiech albo litość. Pytania
z których tylko nieliczne potrafią
przebijać się przez ściany. Ozdobne
pozornie płócienne dekoracje.
pobawmy się filmową taśmą: z okna widać
małe podwórko, suszy się pranie i nigdy
już nie będziemy tak szczęśliwi jak chwilę wcześniej
teraz to takie złudne, trwa chociaż ma się
skończyć i pozostawić ślad, wiemy o tym
i nikt się nie przyznaje - poza na awangardę
pozwala pokonać smutek, teoretycznie
udać kogoś innego - nie było mnie, to już nieważne
(orkiestra gra "Maskaradę")
nie zawiedź mnie bo będziemy musieli
wymyślać się od nowa jestem starszy
im bardziej pogłębia się moje
niezrozumienie trudnych form to zapadanie
do wewnątrz, nikąd , w ciszę? - nie ma ciszy
to nie jest nawet określone
liczę liście
mam zmęczone oczy
ona go już nie kocha więc ci dwaj
faceci muszą ratować świat. Nocą
weteran wielkiej wojny szuka jedynej
drogi do domu.Zapomniał lecz wciąż żyje
nie może się po prostu zgubić
w tej historii
nie ma prostego rozlewania i wycierania krwi
krzepiącego huku wystrzałów ani też nawoływań łowców
jest noc i miasto. Samochód
wlewa się w nie
szuka ucieczki
