Zmiana sposobu prezentacji
słyszała jego wyznania miłości
oznaczył ją swoimi sińcami
przyjmowała prezenty
karmił kopniakami
przeżuwał każde słowo
plwając i hołdując
tej paranoicznej miłości
myślała cierpi
zbyt wiele
w nim kruchości
sprzątała po krzyku
każdy kąt dobrobytu
który był jak
kolejne wypłaty
modliła za niego
nie płakała już dawno
bo umarła za jego
uczucia
na dobre i złe
zbyt mała
nieważna drobina
wszechświata
(...)
--- full text ---
ten pan już zmęczył się
wychodzi
w barze prawie pusto
wódki nikt nie chłodzi
whisky też poległa na tym froncie
a ten pan już wychodzi bo się nudzi
ten pan już wypił zdrowie swoich wszystkich
ten pan już przeklął rzekomo zły los
postawił kolejki nieznajomym
pił tak jakby pierwszy i ostatni raz
nie wiedział czemu pije
klęskę upodlić czy sukces hołubić
tylko barman niewzruszony
spytał jak co wieczór
czy mam dla pana taksówkę zamówić
ten pan ... wychodzi
jedzie gdzieś tam w ciemność nocy
a barman, barman jutro wróci
inny pan przyjdzie się znudzić
by odjechać po północy
(...)
--- full text ---
teraz..
widzą śmiałość, konsekwencję
teraz...
czują gorycz swej krytyki
teraz
kłonią głowy w przeprosin geście
teraz
misję postrzegają w formie mistyki
teraz
chwała..
teraz
narodzie na kolana
teraz
ci co niby pierwsi z pierwszych
stany, rosja, czy brazylia nam nieznana
teraz
był u nas, był też jak nasz
teraz
przyjaciel..
na pewno
mąż nad mężami.. ojciec, brat .. za kulisami
teraz
(...)
--- full text ---
rozgońcie chmury
na kopcu pamięci
już jest marmur czarny
nie było rozkazu
składania ofiary
choć od lat
o prawdę wołała
ta ziemia
ten las stary
... i choć krzyczały
szczątki i czaszki
uciemiężone
...
te chmury Panie Pilocie
Panie Kapitanie
jak mieczem w serca
włożone
w ostatnią podróż oddelegowani
i wtedy .. i dzisiaj
los - śmiercią ubrany
łzami niezrozumienia ...
dlaczego jeszcze raz
o dar życia
(...)
--- full text ---
nie odsuwaj się w milczeniu
syndromem autopsji podpierając
gładząc swoje klęski
jak cenne kamienie
nie umykaj nie byciem
licząc daty porażek
kolekcjonując w sobie
rozczarowań korony
skoczmy trampoliną niemożliwości
nad przepaściami złych proroków
ja, nie milczę
doriana
żałuję że nie mam szafy
tam ubrań
wonią kołyszących moje tęsknoty
klucza pod wycieraczką
ogrodu kwiatami
sadzonymi twoimi dłońmi
nie mam szuflady
z Twoją bielizną
koszuli, której dziś
nie założę by czuć Twą bliskość
Twojego numeru telefonu
na zwykłe tęsknię
maila tylko w myślach snuję
komplikacji, kłótni które mi obiecywałeś
wspólnej pościeli
nie mam...
tulenia w przedpokoju
ciszy tej jedynej przed snem
żałuję
w żałobie nawet cisza żałuje
doriana jacobson
smakował
aromat ust
spryt niespokojnego języka
tęczówki dziko
wyświetlające afirmacje
naszych chwil
przeplatanie palców
drażniące najgłębsze
receptory świadomości
niedosyt nocy
wściekłość poranka
zaglądającego nam w zegar
został u mnie
w stanie nieważkości
zamykając drzwi
odebrano nam
siebie
doriana jacobson
dążyłam
zdążałam
szłam
biegłam
lecz
czy
już
przyszłam
bym
nie powiedziała
ludzie
każdy
w osobnych
przedziałach
teraz
jestem
w
pierwszym
jutro
w ostatnim
najważniejsze
bym
(...)
--- full text ---
zapukam
drzwi otworzę
wejdę
jakby
przez nieuwagę
zostanę
na zawsze
iluzję
zmyję
z twarzy
uśmiechem
serca
skradnę
pomyśl
nim
zapukam
doriana jacobson
czemu płaczesz staruszko
nad rozlanym mlekiem
czas się teraz nie cofnie
bo jest jakby mgnieniem
czemu płaczesz babuniu
nad światłem co zgasło
już niedługo spojrzysz
w tę weselszą jasność
czemu kwilisz staruszko
za minionymi świtami
były ciągłe rozstania
z kolejnymi wzruszeniami
czemu łkasz babuniu
nad rozbitym dzbanuszkiem
co już przetrwał dni straszne
przemian ... z urwanym uszkiem
czemu płaczesz staruszko
że umknęły Ci dni
że nic Ci nie pozostało
mylisz się,
dzięki Tobie istniejemy My ! ...
doriana jacobson
ekologicznie ... woda na miętową herbatę
szklana herbata
tetley .. el gray
zielona ..
mieta aromatem
drażni
może będzie woda
i wypiję coś
łaknienie napasę
hektolitry niechciane
ściekiem uciekły
może będzie
woda
ziołem zaparzona
kryształkiem
uszlachetniona
... czy to
będzie woda
czysta ... źródłem
i nie ukwiecona
prątkami
bakteriami .. gronkowcami
zanim
woda ściekiem
(...)
--- full text ---
