6 march 2011
3 august 2009, monday ( zaprzeszłości )
Tecza barw rozciaga sie po horyzont
Drobny deszcz chlodzi twarz
Slaby wiatr leniwie muska liscie drzew
Ptaki uparcie swiergocza wsrod ich konarow
Zamykam oczy i chlone leniwe cieplo popoludnia
Bol znika po krotkiej walce z sila woli
Jego cien czai sie jednak na obrzezach koncentracji
Punkt ucisku na skroni pulsuje
Czakra u szczytu domaga sie swego "' om'
Zaciagam sie powietrzem niczym narkoman
Jestem uzalezniona
Od barw, deszczu, wiatru
Nie moge zyc
Bez ptakow, ciepla, bolu
A czakry, czakramy i powietrze
Wyznaczaja rytm mego istnienia
31 march 2026
wiesiek
30 march 2026
wiesiek
30 march 2026
absynt
29 march 2026
wiesiek
29 march 2026
absynt
29 march 2026
absynt
28 march 2026
absynt
27 march 2026
wiesiek
25 march 2026
wiesiek
24 march 2026
marka