24 january 2020

poetry

Bogumiła Jęcek
Bogumiła Jęcek

OPŁOTKI

I
 
Nie ma śniegu, nie ma zimy. Pod wystrojoną
choinką pierwsze igły, na stole śpi Jezus 
z niedomkniętymi powiekami. W radiu dyskusja
o mowie nienawiści. Jeżeli nie mogę otworzyć
kluczem, otwieram cierpliwością.
 
II
 
Od wschodu do zachodu jaskrawoniebiesko,
bezchmurnie, wydobywam dobre rzeczy.
Z zarośniętego rowu spogląda na mnie lis,
przez mgnienie spotkanie oczu i zaraz znika.
Pokorę gubimy każdego dnia. 
 
III
 
Zaspany dzień. Za kościelnymi witrażami przelatują
cienie ptaków. Sól jest symbolem przyjaźni i mam
ją w sobie, kapłan mówi o dniu, o którym
nikt nic nie wie.
 
 

bosonoga - Gabriela Bartnicka
25 january 2020 at 09:45

Dobry wiersz, świetna puenta :) pozdrawiam!

report

Bogumiła Jęcek
25 january 2020 at 15:29

Dziękuję :) i pozdrawiam.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register