Zmiana sposobu prezentacji
Odkąd pamiętam, zawsze czytałam książki. Kocham je, bo były i wciąż są moimi najlepszymi przyjaciółmi. To w nich kryłam się przed szarością dnia codziennego i poszukiwałam innego lepszego świata oraz miłości. Miłości, która jest potrzebna po to, żeby żyć i nadawać cel oraz sens naszej egzystencji. Byłam dziwaczką, samotniczką oraz nieco dziką i inną od reszty typowych nastolatek dziewczyną. Nic więc dziwnego, że mój pierwszy chłopiec pojawił się dość późno w moim życiu. W pewny grudniowy mroźny wieczór, poszłam w odwiedziny do koleżanki. Były święta, czyli czas, gdy odwiedza każdego z nas mnóstwo rodziny i kuzynów. Właśnie tak poznałam tamtego błękitnookiego przemyślanina. Pierwsza miłość, pierwszy pocałunek a odległość odległością. Po 2,5 roku listów i sporadycznych spotkań,doszedł do wniosku, że do siebie nie pasujemy. Złamane serce bardzo długo krwawiło, żywiąc nadzieję na powrót ukochanego. Niestety na próżno. Postanowiłam, że klina klinem. Zdecydowałam się pójść na miejscową potańcówkę. Tam dosłownie niczym rzep przyczepił do mnie miejscowy don juan i pajac w jednej osobie. Nie kochałam go, liczyłam, że dzięki niemu uda mi się zapomnieć o mojej wielkiej miłości. Niestety, bo wpadłam z deszczu pod rynnę. Wielka potrzeba miłości zapędziła, mnie do łóżka z owym chłoptasiem. To było jak gwałt własnej duszy. Czułam się brudna, ponieważ wiedziałam, że (...)
--- full text ---
"Gdyby nie miłość... - Część I"
''Sięgam pamięcią do tamtych dni, do tego pokoju, w którym stał komputer i do chwili, gdy się w moim życiu pojawiłeś…''
Wstęp
Spisuję tą historię głównie dla mojej córeczki Dominiki Brygidy Staszewskiej i jej przyszłego rodzeństwa. A także dla innych, by uświadomić im jak ważna jest miłość oraz jak bardzo może przewrócić nasz świat do góry nogami. Wiem, że warto jest zaryzykować i warto mieć marzenia. A jeżeli ktoś w coś mocno wierzy i bardzo czegoś pragnie, to może się spełnić. Ja szukałam miłości i ją znalazłam, choć bardzo, bardzo daleko. Ale wiecie co? Warto było, bo do dzisiejszego dnia jestem szaleńczo zakochana we własnym mężu.
Część I
Początek
W lutowe popołudnie, w czasie przerwy na stażu, weszłam na chwilkę na czat tematyczny, gdzie wiodącym tematem była poezja. Po kilku minutach ty się pojawiłeś. Po wspólnych och i ach na temat K. K. Baczyńskiego wymieniliśmy się e-mailami. Wkrótce potem zaczęliśmy do siebie pisać i opowiadać swoje dzieje. Nie zapomnę mojego pierwszego telefonu do ciebie. To było niesamowite, bo poczułam jakbym znała cię od zawsze. Miałeś taki delikatny, prawie kobiecy głos (wciąż go masz). Może w nim zakochałam się najpierw - nie wiem. Już po tej pierwszej rozmowie zdecydowałam, że muszę cię (...)
--- full text ---
