31 may 2010

poetry

ZGODLIWY
ZGODLIWY

W poplątanej głowie

CIACH…
Pierwsze cięcie,
to w mojej głowie.
Najgłębsze, najbardziej stanowcze,
niewidzialną ręką sumienia…
bolało najmniej…
CIACH…
Jest późny wieczór Wielkiejnocy…
w głowie „zrywam kolejno jakby godziny istnienia”
świat powoli ogranicza się …
ściska… od drzewa do drzewa,
od bólu i znowu do bólu wspomnień…
CIACH…
…zrywać bez żalu, z uśmiechem smutnym
świat zamknął się do tych kilku kątów w mieszkaniu…
… ostatni listek został na stole,
drżącą ręką spisane kilka słów…
zasnąłem,
bez myśli, bez problemu…
snem spokojnego już człowieka…
CIACH…
3.30 zadzwonił budzik…
ostatnie spojrzenie na to co za oknem,
na ten dom…
w kontach pochowały się już wspomnienia…
szarość poranka czyni go już obcym…
już pierwszym krokiem jestem gdzieś tam....
CIACH…
Drzwi łazienki zamknęły się bez hałasu…
to jest teraz mój świat…
to, co poza nim
JUŻ NIE ISTNIEJE…
CIACH …

Towarzysz ze strefy Ciszy
31 may 2010 at 18:35

oj paranoje potrafia wywijac mieczem na oslep...

report

ZGODLIWY
6 june 2010 at 04:36

Dziękuję za głosy. To jest właściwie zapis chwil przed "śmiercią... tą nieudaną... więc jeśli porusza to znaczy, że poczuliście to "coś". Dziękuję.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register