Obok Adama leżała naga Ewa.
On sam również był nagi.
Mógł grać nokturny na jej włosach,
wtulać się w ich zapach i miękkość.
Bez listków figowych
mógł odkrywać ją w jej głębinie,
poznawać jej delikatne
nie tylko różowe tajemnice.
Mogli wędrować niekończącą się krainą
rozkoszując się
każdym najmniejszym odcinkiem drogi.
Mieli niezmierzalny raj
ale on wolał ją rozbierać.
Bez wyobraźni wziął od niej,
zerwany przez nią bez zastanowienia
owoc pożądania.
Teraz oboje zdzierają warstwy figowe
jedną po drugiej,
dławiąc się zachłannością
czystej powierzchni …
I przypadkowe jej muśnięcie
nazywają spełnieniem.
Radość 03.05.2011
mam znajomego adama, którego niedawno rzuciła ewa. troszkę uśmiechnęłam się na myśl o tej (nie)biblijnej parze:-).nie ukrywam, że mnie prywatnie rozbawił:-))
report
zaciekawił
report
ladny
report
po prostu fajny wiersz
report
I przypadkowe jej muśnięcie nazywają spełnieniem. Hmm--Fajne myśli:)
report