Zmiana sposobu prezentacji
Tak sobie siedzę i myślę
Co by to było, gdyby w Wiśle
Zamiast wody
Pływały truskawkowe lody.
A na przykład w rzece Nysie
Taplały by się same ptysie.
Po ulicach z sezamem
Jeździły by auta z marcepanem.
Dzieci miały by kurtki
Z bananowej skórki.
Szkoła była by z czekolady
A wszystkie klasy z marmolady.
W morzu pływały by meduzy
Takie duże jak arbuzy.
A chmury były by w łaty
Całe z cukrowej waty.
Tak sobie siedzę na plaży
I tak mi się marzy.
Aby żadne dziecko na świecie
Nigdy nie musiało żyć w biedzie.
I żeby miało tyle smakołyków
Ile słońce ma promyków.
Tak, żyło by nam się miło…
Gdyby to wszystko mi się nie śniło.
Zwolna zamykam oczy
Powoli oddalam się
Zanużam w ciemności
Odpływam w bezkresne wody oceanu.
Ciało moje jak łódź
Szarpane nawałnicą
To wzbija się na falach
To wśród nich ginie.
I nagle widzę swiatło
To co grzmiało
Nagle wyłagodniało...
Niech się stanie wiecznością.
Blask światła mnie zniewala
Ufam mu, idę za nim.
Strach opuszcza mą duszę
Ciekawość moją wzbudza.
Coś w tym jest dziwnego, tajemniczego
Wpatrzony w migające świetliki
Oczu zabrać nie umiem,
Czy to jawa już jest, czy to sen trwa.
W Polsce jest nowa wódka
Nazywa się Palikotówka.
Że jest to napój boski
Doniósł o tym sam Niesiołowski.
Pije ją Tusk, Schetyna i Chlebowski
Zachwyca się nią także Komorowski
Pawlak też kielicha sobie strzelił
Dlatego do Platformy się przykleił.
Wyczuła gorzałkę Pitera,
Która na wszystkich papiery zbiera.
Popiera ja w tym minister Kopacz
Która wpadła w wielką rozpacz.
Bo jak ma promowac zdrowie
Kiedy Palikotówka posłom w głowie.
I.
Pewien kupiec z Konina
Na zakupy przybył do Gryfina.
Pomyślał stojąc nad Odrą
Co zrobić z kupioną kołdrą?
Więc ją wyrzucił i napił się wina.
II.
Do Gryfic przyjechał Romek
Kupić sobie domek.
Pieniędzy jednak miał mało
Kupić domku się nie udało.
Powiedział mi o tym jego ziomek.
III.
(...)
--- full text ---
Gdy pierwsza gwiazda
Na niebie wzejdzie
Znak, że Pan Jezus
Do nas przybędzie.
Zapalmy świece
I zimne ognie
Razem kolędę
Śpiewajmy zgodnie.
Potem opłatkiem
Podziel się z dziadkiem,
Siostrą i bratem,
Mamą i tatą.
(...)
--- full text ---
A kiedy już umrę
Zbijcie mi trumnę
Niech będzie tylko solidna,
Przewiewna i dosyć widna.
Może być nawet sosnowa
Tylko żeby była nowa.
Gdy była by używana
To mogła by odpaść ściana.
Przeciąg by się zrobił
I w tym dole by mnie dobił.
Próśb mam jeszcze wiele,
Na przykład żeby w kościele,
Kiedy ksiądz żegnać mnie będzie
Niech wygłosi orędzie,
Niech wszystkim opowie
W bardzo krótkiej mowie
Jakim za życia człowiekiem byłem,
Co piłem, jadłem i śniłem.
A potem wieko przybijcie
Tylko mnie nie przytrzaśnijcie!
Na cmentarz niech mnie zawiozą
Najlepiej asfaltową szosą.
Można jechać i po bruku,
(...)
--- full text ---
