Anna Nawrocka
ALL WORKS Poetry (15) Prose (2)
About me Friends (13)

Zmiana sposobu prezentacji

18 september 2010

prose

Anna Nawrocka
Anna Nawrocka

Synapsa

Na wieży starego ewangelickiego kościoła wskazówki zegara popychały czas w kierunku późnego popołudnia. Spoglądałam w okno, skupiając wzrok. Naprawianie zerwanych połączeń sprawiało, że rozbiegane myśli ustawiały się karnie, jedna za drugą. Tik-tak, tik-tak. Z każdym tyknięciem bliżej Kaffeepause. Bliżej czasu.

Kilka dotknięć klawiatury, login, hasło. Kusiło aromatem świeżo zaparzonej kawy, płaszczyzną wymiany myśli, zagięciem czasoprzestrzeni, nieistnieniem.

Srebrna łyżeczka i palec odgięty pod odpowiednim kątem, miniaturowe ciasteczka z wisienką i cukier trzcinowy. Rytualnie. Dwa obroty w prawo, dwa w lewo. Porcelanowa filiżanka, dzbanuszek na śmietankę, para na porcelanowej ławeczce – pamiątki. Skorupy z Miśni, Drezna a może z Chin. Powinnam była pamiętać, nie pamiętałam - czas zaprzeszły, niedokonany.

Potykałam się o słowa, o ziarenka zgłosek, esy-floresy znaczeń. Jak to było z tym słoniem? Początki nie były łatwe, fusy pływały blisko powierzchni, kawa była gorzko-słodka. Za zimne bądź zbyt gorące strumienie zdań. Świat ewoluował od parzonej po turecku, przez mieloną filtrowaną oraz Instant coffee classic do świeżo mielonej kawy z ekspresów ciśnieniowych. Tak, zdecydowanie tak. Ciśnienie rosło. 

Między przerwami na kawę bawiłam się w analizowanie fusów, zgadywanie przyszłości, spoglądanie przez okno. Wprost (...)

--- full text ---

Hiacynt

Hiacynt 




Palety z doniczkami były ustawione przy wejściu, zaraz za bramkami, między działem warzywno-owocowym a makaronami. Porażały feerią barw, kusiły zapachem i krzykliwą tabliczką z napisem „wiosenna promocja – 6,99”. Lekko pchnięty wózek, potoczył się po szaro-brudnych kaflach, przeskakując nad fugami, zapiszczał i znieruchomiał. Ramię uzbrojone w dłoń zakończoną haczykowatymi palcami chwyciło doniczkę z falliczną zawartością. Zawstydzony niedojrzałością i nieuwagą selekcjonera pakującego doniczki na palety, tracił nadzieję na to, że ktoś go kupi. Nie łudził się, że zdąży dojrzeć przed świętami, nie wierzył też w zapobiegliwość pracowników hipermarketu. W pierwszy dzień po przerwie zmienią tabliczkę na „wyprzedaż” i nikt nie będzie zawracał sobie głowy podlewaniem. W końcu to, co się nie sprzeda trafi na wysypisko. Naturalna selekcja, kolej rzeczy, twarde prawa rynku. 
Z rezygnacją przyglądał się klientce. Kobieta trochę po pięćdziesiątce, szczupła, by nie powiedzieć sucha (nie lubił tego określenia), modnie ubrana, staranny makijaż i dobrze ostrzyżone włosy. Przez krótką chwilę mierzyli się wzrokiem, szacując wartość. Rachunek wyszedł in plus i palce przeniosły doniczkę z kwiatem do wózka. Dumnie rozglądając się na wszystkie strony, rzucił pełne triumfu spojrzenie w stronę regału z kwiatami. Jednak ktoś go chce! Dostrzeżono (...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register