Rzaba
ALL WORKS Poetry (4) Prose (1)
About me

Zmiana sposobu prezentacji

4 january 2011

poetry

Rzaba
Rzaba

[mektub]*

otwórz drzwi
kim jesteś
jestem Tobą
otwórz drzwi
nie jesteśmy sami
stańmy się wszystko
nie jesteśmy sami
wejdź proszę
otwórz drzwi
kim jesteś
jestem Tobą
otwórz drzwi
wejdź z siebie
 

*mektub(j. azerski)- list

22 december 2010

poetry

Rzaba
Rzaba

milcze o Tobie

wystarczyła noc
byś zapomniała mi wszystko
co pamiętałem
o zasypianiu
teraz chodzisz mi po głowie
wersu nawet nie uczę wycisnąć
znaczenia z palca

26 september 2010

prose

Rzaba
Rzaba

Bukowa beczka

Ledwo co otworzyłem oczy. Wstaje. Przytulam się do butelki. Kiedy nie mamy sobie już nic do przekazania, idę do kuchni i robię rzeczy, potem je jem. Włączam radio- znowu te świąteczne śmieci. Kurwa, co roku te same. Chuj by to... Zjadłem. Zbieram się do NICNIEROBENIA. Tak, pracuję nic-nie-robiąc. W
moim życiu powinno się wydarzyć coś ciekawego, cokolwiek, ale z jakiegoś powodu nigdy się  nie
wydarzyło. Chuj mnie już strzela. Całymi dniami oglądam telewizje i pisze. Wieczorami brandzluje się albo pije i nic. Czasem przychodzą do mnie faceci, znajomi albo nie. Zachodzę w głowę
czemu nigdy nie przychodzą do mnie babki. Takie moje kurewskie szczęście. Ktoś puka. Puka i dzwoni do drzwi.
Krzyczę:
-JA TU KURWA PRACUJĘ, WYPIERDALAĆ CWELE!
Dalej
puka. Twardy zawodnik, pewnie mu zależy żeby mnie spotkać. Musi
być głupiutki. No to wstaje,
czas kogoś zachwycić. Jakaś damulka w grafitowej garsonce i
czerwonej bluzce, nie widzę twarzy- muszę kiedyś umyć judasza. Otwieram, raz kozie śmierć.
-Cześć, słoneczko.
-Cześć.
Nie mów tak do mnie, w końcu Ci przywalę. I uważaj na to co
wychodzi z twej szacownej buźki.
Zobaczysz, ktoś cię w końcu pozwie. To mogę wejść czy nie?
-Taa... Wchodź. Napijesz się czegoś, koniczynko.
-Kurwa, czy ja nie wyraźnie mówię. NIE MÓW TAK DO MNIE!
-Nie jestem raczej specjalnie (...)

--- full text ---

26 september 2010

poetry

Rzaba
Rzaba

len

oczy na wiatr – płowieją
i nic tylko cichniesz

oddechem spierzchnięte wargi
rozchylasz imieniem ‫יהוה‬

gaśniesz jak len

25 september 2010

poetry

Rzaba
Rzaba

aporia

otworzyłem drzwi
podszedłem do baru
usiadłem tyłem do kapeli
zaraz przed wyjściem
 
pub był mały
że muzyka zlewała
się w głuchy ton
 
dym
przygasza
smak i światło
 
pieprzony smród
cholerni palacze
a piwo dobre

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register