|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (1247) Prose (22) Diary (96) Photography (218)
Postcards (34) About me Friends (122) Collections (4) | |
Włożyli na siebie ze czterdzieści kilo
złomu wypolerowanego
bezczelni skwierczą w lipcowym słońcu
a ostrza dwóch mieczy płonęły
krwią śmiercią zwycięstwem
darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby
król skinął
i krzyże fruwały na polach Tannenbergu
groteską
a wino spływało i zmieszane z krwią trupów
ludzi i koni płynęło czerwonym strumieniem
aż na łąki wsi Stębarka
Włożyli na siebie dresy nieróżowe
łańcuchy i kastety śmiały się na widok
schizofrenii w oczach
coraz więcej pogańskich tatuaży
na grzbietach rąk i tułowia
podnieście....podnieśli !
bejsbole ..
i jeb w łeb
i dup za klub ojczyznę naszą
i krzyżem padnie co słabszy
z ziemi wyrosną zeby i puste butelki
nazajutrz Pinokio rozniesie
wici o nastepnej ustawce
he he :), ryzykowny znak równości w naszym zmitologizowanym społeczeństwie.W ustawkach chodzi o walkę jako taką, jest ona sensem samym w sobie, pod Grunwaldem walka to tylko środek prowadzenia polityki. ale w sferze bezsensowności przemocy, jej silnych związków z przeszłością jestem na tak
report
czy ja wiem -widzę tu taki mix na razie - rozdzielił bym te dwa różne opisy i poprawił -śmiercią, wyrosną, żeby
report