from sleeping room to open door
za chiny nie zrozumiem dżezzzzu - wyszeptałaś i raptem
każde włókno zauroczenia prysło. już nie liczyły się studnie
źrenic i mandarynkami pachnące włosy do pasa. jakbym
momentalnie otrzeźwiał. ty przed chwilą jeszcze w księżycowym
blasku, teraz po prostu byłaś blada aż prawie przeźroczysta.
to pewnie anemia. źle się czujesz misiu? - zapytałaś, a ja tak
pragnąc powiedzieć ci prawdę prosto w te pełne obietnicy
oczka, nie znalazłem odwagi, więc skłamałem że to zła sałatka.
szurałem stopami na trasie "sleeping room to open door"
i zabrzmiało mi to jak memento w wersji charliego parkera,
lecz nie zapytałem czym brzmię teraz dla ciebie. już nie byłem
w twoim rytmie. proste to, niczym bezimienne disco polo.
Rozumiem Pana. Też bym tak się poczuła.
report
"za chiny nie zrozumiem dżezzzzu" - takie rzeczy należy sobie mówić na początku znajomości ;)
report
jedno zdanie za daleko?
report
tak. to pierwsze.
report
No pewnie, że to pierwsze! Musiałam się po nim zatrzymać, żeby sobie westchnąć: Ło Jezu! Mówię czasem: "Zachinyludowe", ale nie o dżezzzie...;))
report
myślisz że na Wyspach Zachinyludowych nie zrozumieli jeszcze dżezzzzu?... a może zrozumieli go ostatecznie i zdekonstruowany uległ odrzuceniu?...
report
Uległość odrzuceń dostatecznie dekonspiruje niewyrozumienie dla zdań za dalekich, znam ze trzy, z Twoim włącznie i na!raz, nagle; żadnego nie zużyję!
report
jak dobrze, że dobrze jest... :)
report
Z tą anemią nieźle i z tym misiem zaraz potem też. Kurcze, parę rzeczy mi tu jednak nie gra: studnie źrenic na przykład nazbyt są oklepane a końcówka trochę zaniża wartość całości. Ogólnie podoba mi się, to znaczy czuję potencjał, czuję, czuję.
report
niechaj będzie Jej oklepane bo kicz Jej jest zaiste cepeliowy i jako że zdolen byłem próbować zmieścić w Jej sztywnych ramach myślowych to i "studnie źrenic". do czasu. kilka sekund więcej i musiałbym przyznać że uległem prostactwu. a tak? patrzę w swoje odbicie z dumą. jazz zwyciężył...
report