Pamiętasz, opowiadali Ci tę bajkę...
Pamiętasz, opowiadali ci tę bajkę
jak zdechłe psy
uśmiechały się o niebo
ogonami sięgały,
swój psi raj
obśliniały
Pamietasz, opowiadali tę bajkę
że, gdzieś
ponad zadumanymi trwogą obliczami
wielkie oko,
nie rozbierało z czystości tylko
miłosiernie wiedziało,
Pamiętasz, opowiadali ci tę bajkę
że czas jest bogaty
w niewinność
Że nie będzie zimno,
w zatrzaśniętych oczach
zza zatrzaśniętych drewnianych ścian,
pod ich stopami
Bajka, a tu
Wciąż będzie jedna droga
jedna droga i jedna tylko nagość
ta rozebrana z ciał
Super.
report
Maks Pain - chyba masz rację. Tylko akurat puenta jest taka jak powinna być. I jej bym nie zmieniła na pewno. Reszta faktycznie jest stworzona dość pochopnie i bezmyślnie.Po napisaniu tego byłam tak leniwa, że nawet nie chciało mi się tego drugi raz czytać.
report
bajki są fajne bo są realne
report
"ogonami sięgały, / swój psi raj / obśliniały" - (mz) przez rym gramatyczny w inwersji niepotrzebnie robi się częstochowszczyzna; realne bajki, z mojego punktu widzenia, niewiele mają wspólnego z przekupniami przy dewocjonaliach. Łagodnie mówiąc. ogonami sięgały, / obśliniały / psi raj - mnie by wystarczyło. "zadumanymi trwogą obliczami". Czemu nie "twarzami"? Chodzi o cień "obliczania czegoś", czy o twarz zwyczajnie? zadumanymi trwogą twarzami. Hm. Mnie tam wariant widzi się bardziej. Nie wiem też, dlaczego zaimek w tytule jest dużą literą. Jakby ktoś mówił do Boga. Adresatem jest Bóg? Tak czy inaczej, warto było zajrzeć do tej bajki, przywołanej jak z zaświata, heh, zważywszy konstelacje archiwów Liternetu, gdzie często rządzi reguła "co spadło z pierwszej strony, przepadło". Dobrego.
report