Anielski orszak moją
dusze przyjmie
zaniesie mnie tam
gdzie bólu nie ma,
liść dębu wnet do
zimnej płyty przylgnie.
Radość ze smutkiem wraz
z ostatnim słowem zniknie,
poplątane ścieżki
rozplącze czyjaś ręka,
Po rozlanej kawie
wnet wyblaknie smutku plama.
Ostatni pociąg za
zakrętem zniknie
i nic nie będzie już
tak jak zawsze,
tylko cię kochać będę
wciąż tak samo…
Edmundzie Ty się jeszcze nigdzie nie wybieraj-cmok.Wiersz piękny i smutny.Pozdrawiam:)
report
Edmundzie ,nic nie trwa wiecznie,prawda?wiersz mi sie podoba a cmoka dostales od poprzedniczki
report
Takiej milości zyczę innym, piekny wiersz
report
O czym Ty człowieku myślisz? Jakaś chwilowa chandra Cię ogarnęła i stąd taki smutny ton z pozytywną deklaracją na końcu ! Śpiewanie pierwszego wersu zostaw tym celebrantom Hadesu chociaż czasem niemiłosiernie fałszują a u Ciebie tego nie dostrzegam.
report
Pana wiersze bardzo często chodzą po orbicie smutku i śmierci, przede wszystkim śmierci. Mam nadzieję to tylko wyobraźnia, bo wszak piękna lecz jeśli stałaby się życiem byłaby przerażająca. Wiersz bardzo dobry. Pozdrawiam.
report
Nie wiem czy pan zauważył ,że drugim exploatowanym tematem przez Edmunda jest miłość i " kochanie".Tylko skąd u niego taka zmienność nastrojów ? Czyżby wpływ wieku i zdarzeń nas otaczających ?
report
Taki urok twórcy, w romantyzmie często miłość szła w parze ze śmiercią, może jest Pan Edmund romantykiem których bardzo brakuje we współczesności, ale to już pytanie do twórcy wiersza.
report
Czyż to przygotowania do ostatnie podróży ? nie za wcześnie ?
report