Choć kroki stawiam rozważne,
gaf popełniam wciąż wiele,
pląsając czasem w bagnie,
łatwo szybuje w marzenia.
To znów tępo stąpam po ziemi,
zapominam, że tyś mym nauczycielem.
Lecz zawsze, kiedy emocje
opadną na dno mej rogatej duszy,
pragnę być spolegliwym partnerem,
byś życia mojego nie skrócił.
Weź mnie mocno w ramiona
w dobra stronę poprowadź,
bym kroku w tym tańcu nie zgubił
i nigdy się nie wywrócił.
nigdy nie za późnio na poskromienie rogatej duszyczki panie Edmundzie ;) pozdrawiam
report
W każdym wieku możemy prosić Najwyższego by nam życia nie skracał ! Czy posłucha to już Jego sprawa bo z tym różnie bywa.Zdarza się jednak czasami , że daje nam dodatkową sekundę na analizę życia i naprawę ,niektórych jego szczegółów.Żyjmy jednak nadzieją wierząc w dobroć Tego , który ma nasz los w swoich rękach.Wiersz Edmundzie to Twoja dobra modlitwa i oby została wysłuchana bo nie zawsze można liczyć na tę łaskawą sekundę.
report
Świetny wiersz, wiele zdrowia Panie Edmundzie. Pozdrawiam serdecznie.
report
Zgadzam się z panem panie witoldzie, zaś odpowiadając na wpis Józefa to chodziło mi bardziej o to że czasami usiłuje chodzić własnymi ścieżkami to cały czas odnoszę wrażenie że jest to taki tanieć gdzie to on jest prowadzącym .
report
hehe a ja ci tam zycze bys sie jeszcze nawywracal do woli:)
report
zdecydowanie wiersz swietny.pozdrawiam
report