Entropia




Zagubiona stacyjka. Przekrzywiona jak wiatraki Don Kichota.
Z góry widać wyraźnie. Zielsko i karłowate brzózki.
Zapomnienie rdzą osiada na semaforach.
W tle widma umarłych pociągów.
Szerokie tory, żadne tam
wąskotorówki.
 
A ty chcesz się oddać. Nie zważając na posmak
śmierci. Dookoła spróchniałe ławki – szkielety
podróżnych. W tle ospały gwizdek, ostatni odjazd. Pomiędzy
nami.
I tu, i tam – agonia. 
Dróżnik umarł, będzie z górą lat dwadzieścia.
Nieuleczalna wada serca. Jak miłość.
Przynajmniej dla połowy z dwojga.
 
Cóż, cholernie szerokie tory, żadne tam wąskotorówki.

Margot
30 june 2010 at 13:47

Ciekawy. Pozdrawiam :)

report

Wanda Szczypiorska
30 june 2010 at 13:48

Ojejku. Co za sceneria, co za nastrój. I jaka chorowita miłość.

report

Pi.
30 june 2010 at 17:02

ja jestem rozkminiony. zwłaszcza podoba mi się "nieuleczalna wada serca. jak miłość"... czyżbym romantyczniał na starość? o niedoczekanie.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register