To żaden rozrachunek,
jeszcze się nie wybieram, a jeśli nawet
to poproszę na kredyt.
Na starość trącę naftaliną, (a przecież nasiąkała
skorupka inną substancją, czy substytutem.
Ale nie będę się wykłócał o słowa,
tym bardziej o wyświechtane zwroty).
Będzie mniej dylematów i tez do potwierdzenia,
skrócona lista pytań, coraz większa niechęć
do odpowiedzi. Wytłumaczenie się znajdzie,
trzymam je na podorędziu: to kwestia kiepskiego
przewodnika, ułomnych drogowskazów,
może za tłustej kolacji i zgagi.
Wielka szkoda że podglądanie życia przez dziurkę,
(niekoniecznie od klucza), może się skończyć
kurzą ślepotą, szczególnie kiedy mgła że oko
wykol.
Mam nadzieję, że autor do nikąd się nie wybiera. Pewno jeszcze trochę za wcześnie, a tak w ogóle, byłoby szkoda.
report