Carrie
ALL WORKS Poetry (43)
About me Friends (10)

8 january 2013

poetry

Carrie
Carrie

Jeszcze przyjdzie czas na rozgrzeszenie

rzekła do siebie w myślach, mijając ostatni konfesjonał.
nigdy nie narodziłeś chleba. dwudziestoczteroletniej walki
z samym sobą nie da się zażegnać corocznym
wyczekiwaniem na pierwszą gwiazdkę. 

umywam ręce ze złota z czasów pierwszej komunii,
nie miało nic wspólnego z wartościowym kruszcem.
tombak zanurzony w nieczystościach. kadzidło dusi,
przy astmie jest za gęste – zatyka nozdrza
i skleja podniebienie.
 
każdy dzień odkrywa więcej korzyści.
pozdejmowane obrazy ze ścian i mniej kurzu.
z sentymentu ostała się jedna doniczka przy oknie.
pamiętam jak dziś. „w domach z kwiatami na parapecie
muszą mieszkać dobrzy ludzie”.dla świętego spokoju
nadal zachowuje pozory.
 
to nie tak, że nie próbowałam.znam na pamięć:
„błogosławieni ci pełni wątpliwości”.
ale trzeba być dzieckiem,aby otrzymać bilet 
do disneylandu. a dziecku wraz z wiekiem na nowo
wstawiono wyłupane oczy. powoli podniosło się
z klęczek i nauczyło soczyście kląć.
 
już dorosłe trzyma w portfelu dziesiątek z paciorków.
prezent z czasów, gdy jeszcze nikt nie upadł
tak boleśnie, aby nie móc się podnieść. przed oczami
pudełka pełne rozmytych obrazów.

a nie wystarczyłoby ściany na wszystkie gwoździe.

zuzanna809
8 january 2013 at 16:26

bardzo mi się podoba, no i zakończenie...wzruszająca opowieść o życiu!:)

report

alt art
8 january 2013 at 16:30

jeszcze jestem w trakcie nauki soczystości..

report

doremi
8 january 2013 at 16:32

dużo smutku :)

report

agnieszka_n
28 february 2013 at 13:10

super! niezwykle bogaty obraz, głęboki. lubię tak poprowadzone wiersze, w zasadzie opowieści. gratuluję i pozdrawiam. :-)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register