zebrało się konsylium
dwóch z tytułem prof
wpatrzonych we własne okulary
speców od tyłu
jeden szczypior wszystkoniuchający
wiernie dreptający i postępujący
posłuchali popukali
w czoło
kto tam
zebrało im się na
zgrozodiagnoza:
nowo- twór
jeden przez drugiego
że oszczędzać
że nie wolno teraz
trzeba czekać
trzymać język
za zębami
i nie puszczać pary
żeby w parze nic nie poszło
bo nie szczęścia chodzą parami
z przerzutami wyrzutami
ja patrzę ja słucham
żuchwa zuchwale zagrała
zęby zgrzytnęły
nerwami w postronkach
zagrzmiało zgardła złowieszczo
zaciskam
a te niedopary
uciekły przez szpary
/z tomu "Prze-języczenia", 2008/
Ufff, trochę mi ulżyło- bo zwykle, jak już pomysł sensowny, to z wykonaniem gorzej. I potem trzeba się tłumaczyć, że chciało się dobrze, a wyszło jak zwykle ... :D
report
Pomysł bardzo OK! Wykonanie też! Podoba!!!
report
niezłe.
report
:)
report
Nie przejmuj się, ja też wielu rzeczy nie rozumiem, ale przyjmuję "na wiarę":)
report
No i super, większość ludzi zwykle opisuje wiersz w samych superlatywach, bo albo nie rozumie tekstu, albo boi się urazić autora. A tu właśnie chodzi o to, żeby być szczerym, mówić otwarcie, jeśli coś "nie halo", konstruktywnie krytykować- bo takie opinie najwyżej się ceni. Dlatego- tym bardziej- dziękuję:)
report