Wiatr niesie bezgłośne tony
gorzkiego żalu cień.
W źrenicach gasną dawne ognie
i chłodnieje każdy dzień.
Melodia krwawego deszczu
jesiennym płynie snem,
po drogach bez końca błądzi
za mgłą
i za milczeniem.
Królowa kasztanów
idzie przez noc
w płaszczu utkanym z cieni.
Świszcze wśród pustych ulic i dróg
jak wspomnienie jesieni.
Królowa kasztanów
zamyka świat.
Rdzawe okiennice drżą,
a deszcz jak łzy
spływa po szybach,
gdy odchodzisz znów.
Pośród mroku
przychodzi skrycie,
rosą znaczy ślad.
W uścisku chowa poranione szepty,
których nie słyszy już wiatr.
A kiedy brzask
budzi życie
i światło przecina mgłę,
szeleści płaszczem ponuro
i znika gdzieś
we śnie.
Królowa kasztanów
idzie przez noc
w płaszczu utkanym z cieni.
Świszcze wśród pustych ulic i dróg
jak wspomnienie jesieni.
Królowa kasztanów
zamyka świat.
Rdzawe okiennice drżą,
a deszcz jak łzy
spływa po szybach,
gdy odchodzisz znów.
Wiatr niesie bezgłośne tony.
Jesień zasypia w oddali.
A Królowa kasztanów milczy
wśród mokrych, pustych alei.