Poetry

Mirosław Ostrycharz
PROFILE About me Friends (11) Poetry (128)


20 june 2010

Chabrowa ballada

Cóż się w wieczornej stało godzinie
pomiędzy mną a światem ?
Rzeką zieloną szumny czas płynie
i broczy zmierzch szkarłatem.

Trawa jak zawsze bujna i zwiewna
słoneczne sny kołysze,
lecz we mnie struna zamilkła śpiewna,
gdym się zasłuchał w ciszę.

W skwarnych południach, w zmierzchów pożodze
już siebie nie poznaję.
Krzewom kaliny, makom przy drodze
snem obcym się wydaję.

Może w jaskrawość złudzeń wpatrzony
zgubiłem nagle drogę
i odtąd w dawne, znajome strony
powrócić już nie mogę ?...

Lub może we mnie coś zgasło skrycie,
czego nazwać nie umiem,
że brnąc w beztroskie, kwitnące życie
tak mało je rozumiem ?

Chabry, gdy idę wśród łanów pszenic,
szepczą o mnie z szelestem.
Może mnie widzą modrością źrenic
innego, niźli jestem ?

Może w mej twarzy rysach widnieje
ukryty, zapomniany
sen barwny, który znów zaistnieje,
kiedy zapragnę zmiany ?

Tylko iść muszę kwietną doliną,
biec w borów szum znajomy,
popłynąć w życie, jak strugi płyną
w skwar złoty, w czas zielony,

tylko w nieznanych marzeń przeźroczu
z światem się nie rozminąć,
zaginąć w śpiewie, w olśnieniu oczu,
w wonności łąk zaginąć...

Szumiąc poszumem borów i tonąc
w śpiewie o samym śpiewie,
idę doliną miłością płonąc,
wciąż bliżej mi do siebie.

Chabry ukryte wśród łanów pszenic
na wietrze się kołyszą.
Chylą się ku mnie modrością źrenic,
szumią pogodną ciszą.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1