Zmiana sposobu prezentacji
bardzo skromna część, ale ostatnio nie miałam czasu pisać :(
później sie rozkręce.
***********
Był wiosennyporanek.Słońce wychylało się już znad
delikatnych rys horyzontu. Wielka gwiazda o płomiennych odcieniach
zdawała się niczym lampa oświetlająca cały krajobraz. Dogłębny obserwator z
łatwością zauważyłby, jak rozłożyste,
promienne fale o kolorze purpury otulają
(...)
--- full text ---
(Jeszcze nie skończona, ale zaczęłam. oceńcie to srogo,jesli tak zrobicie może to być początek fajnej lektury w charakterze prozy)
Wioletta miała piętnaście lat, ledwo szesnaście. Była osobą … trudną do opisania.
Miała wiele twarzy, każda dla innej osoby. Byłą nietolerancyjna, miała
wyrafinowany gust w odniesieniu do wszystkiego- muzyki, charakterów… . Nie próbowała i nie chciała nikomu
imponować, uważała, że jeśli ktoś ma ją polubić i zaakceptować nie powinna się
nikomu przypodowywać. Nie miała wielu przyjaciół, co nie oznaczało, że nie
lubiła towarzystwa ludzi. Chciała być w centrum uwagi, być przyjaciółką
wszystkich, jednak nie umiała wybić się ze swojego małego świata. Była z
rozbitej rodziny- gdy miała parę lat jej rodzice się rozwiedli, może to
uzasadnia jej szlachetny charakter. Mimo wielu przykrości, dzielnie szła przez
życie i cieszyła się nim własnym, niepowtarzalnym sposobem. Spoglądała na
siebie w pozytywnym świetle, zupełnie
przeciwnym do tego, w jakim spoglądały siebie jej rówieśniczki. Doceniała swoje pozytywne cechy, tolerowała i
nie chciała zmieniać wad, twierdziła, że tworzyły ją. Starała się robić to, co
kocha najlepiej, chociaż jeszcze szukała swojej życiowej pasji. Umiała zobaczyć w sobie coś ładnego,
sprzyjającego urodzie i charakterze, nie mijając się z (...)
--- full text ---
