Zmiana sposobu prezentacji
Teraz już wiem.
Byłeś, Jesteś i Pozostaniesz
Miłością mojego życia.
Tylko nie wiem co z tą wiedzą zrobić!
Tęsknię...
"Serce umiera powolną śmiercią.
Gubi złudzenia jak drzewo liście.
Aż wreszcie nie zostanie ani jedno.
Brak złudzeń...
Nie zostaje już nic.
Maluje sobie twarz po to, by ją ukryć.
Jej oczy są jak głęboka woda.
Nie powinna niczego pragnąć,
Nie powinna niczego czuć."
Wewnętrzy krzyk nie daje mi spokoju.
Na nowo rozdrapuję stare rany.
A w głowie wciąż te same słowa. mojej ulubionej piosenki:
"Całujcie mnie wszyscy w dupę..."
Mogę tego słuchać od rana do nocy...
Upajam się w samotności.
Tylko gdzie ja bidulka ucieknę jak marzenie zechce się spełnić? :)
Wreszcie wolna.
Oddycham czystym powietrzem.
Boję się przyszłości ale to było nieuniknione.
Kolejny etap samodestrukcji rozpoczęty.
Niech się dzieje...
Co noc okrywam się płaszczem milczenia.
Mrużąc powieki żegnam się z Tobą.
Morfeusz mym druhem i przewodnikiem.
Przybądź i Ty Hypnosie! Zadmiesz w swój róg a ja odpłynę wśród połaci rubinowego kwiecia, wsłuchana w szum Lete.
Tanatos beztrosko zapatrzony w me oblicze, sekunduje tej nierównej walce, czekając u mych wrót.
Jeszcze nie czas, nie dziś...
Naznaczyłeś mnie swym piętnem i jak tu dalej żyć ???
Gubię się w nijakości i poprawności !
A feeee, brzydzę się Tym ...
Dzień jak każdy inny.
Waham się, czy nie użyć tu słowa-PUSTY.
Tak, to dobre słowo, w odpowiednim miejscu.
Patrząc na moje obecne życie wydaje mi się, jakby chyliło się ku końcowi.
Jakiejś samodestrukcji.
Jak to wszystko cofnąć?
Jak powstrzymać turbiny zagłady?
Jak wrócić do przeszłości i dać jej toczyć się właściwym rytmem?
Chcę szarości dnia codziennego, choć wcale nie był on szary, lecz wiem to dopiero dziś.
Chcę budzić się z uśmiechem na ustach bo bolą mnie kąciki od grymasu.
Chcę słyszeć Twój głos w mym ciele, nie jako echo tylko bas wypełniający me trzewia.
Chcę spojrzenia, w którym można utonąć i przepaść na zawsze!
I ramion rozpostartych mi brak ...
"Jak dwie połówki jabłka" ! Pamiętasz...?
