nie bardzo umiem żonglować oczami
ociężale ślepią zapadnięte
w wilczodołach
kukułczyć w cudze gniazda
oczami wielki strach
nie rzucam okiem pierwszy
kamiennym spojrzeniem
opatrzność ciągnie
w muł
szklistymi przednówkami
akomoduję z cichym poświstem
głodny
soczystych wschodów
akwareli pól
ładne zakończenie rymem, na początku jakby za dużo tych oczęt, ale wiersz się broni bez broni.
report
miło Zoi :)
report
Pietrek, możesz wykorzystać wilcze ślepia żeby nasycić się soczystymi wschodami i akwarelami pól :)
report
a nich Ci głód nieźle doskwiera :) głód z natury życiodajny :) na zdrowie zatem :)
report
dobre kukułczenie:)
report