Zmiana sposobu prezentacji
Dopadły mnie kompleksy. Moja mentalna zima, nie chce wpuścić wiosny do mojej głowy. Szukam rozwiązania?. Fryzjer nie pomògł. Postanowienie jednak, ktòrego od piątku trzymam się kurczowo: czyli nie ma czasu na poddawanie się. Jestem silną kobietą!!!! Aaaaaa, tylko czasem musze wykszyczeć się, po prostu.
Chyba się zgubiłam. Szkoła, praca, ogarnianie, tego chciałam. To czemu się nie cieszę? Nuuuda.
Nie dałam rady, klęska. Ćwiczenia jak dla mnie zbyt monotonne. Miałam udowodńć sobie, że potrafie doprowadzić coś do końca, ale słomiany zapał, to moje drugie imię, na szczęście nie przestałam całkiem ćwiczyć. Ostatnio, ktoś zapytał mnie o czym marze, bez zastanowienia odpowiedziałam - o, wiośnie...
Wirus rozprzestrzenił się w całym domu. Gorączka rośnie, bez syropu się nie obejdzie. Ćwiczenia dnia trzeciego skończone, bo nie ma wymòwek. Zakwasy są, czyli działa ...
Dziś puściły lody, przełamałam się, odrzuciłam wszelkie smutki i postanowiłam podjąć się wyzwaniu. Wydaje mi się, że do szczęścia potrzeba mi pięknego ciała dlatego przez nalbliższe 42 dni będę realizować metodę zwaną szòstką Weidera. Kiedyś już pròbowałam ale skończyło się na 21 dniu. Efekty były, ale się zmyły, nie tym razem. Jeśli, to zrobie udowodnie sobie, coś więcej niż tylko silną wolę. Zobaczymy czy może to jest chodź jeden punkt w mojej wymyślonej punktacji szczęścia, skala od 1 do 10 jak na razie jestem na 5 ż mało ...
Dopadła mnie rutyna. Nowy rok, to nowe postanowienia, moje utknęły gdzieś po między czekoladą, a wstawaniem rano, żeby zaprowadzić còreczkę do przedszkola. Wiem, że wszystko zależy ode mnie, ale pogubiłam się, a właściwie zgubiłam, gdzieś samą siebie. Czas mi uciekł, no i nie czeka. Najlepszym rozwiązaniem jest wziąć się w garść, zaczynam od jutra, zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Życie, to nie film, chociaż ja zazdrościłam całe 90 minut głównej bohaterce pewnych możliwosci, zapomniałm dostrzec krzywdy, której za plecami dokonywał jej filmowy maż. Doszłam do wnioskiu, że chwilowe zapomnienie, nie jest warte kilku orgazmów.
Całkowicie, niespodziewanie zrodziła się pewna przyjaźń, ale niie taka z nazwy, tylko ta prawdziwa. Jeśli można powiedzieć, że znalazło się drugą połowę do kochania, to ja znalazłam moją drugą połowę do przyjaźnienia się. Bratnia dusza, ale niestety płci męskiej czyli przeciwnie do mnie. Jeszcze dawno temu wydawało mi się, że nie jest to żadną przeszkodą, dziś wiem, że dla Niego jest, to nie do przeskoczenia. Pękło mi serce, straciłam przyjaciela, taki mój skarb, opuścił mnie, bardzo Tęsknię i dużo bym dała za krótką rozmowę, nawet jeśli miało by być, to pożegnanie. Według Niego, chyba nawet na, to sobie nie zasłużyłam.
