11 december 2018

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Na uwięzi

 
Nie patrzcie na mnie, chowam twarz
w pudełku po butach, uwiera,
szczególnie na krawędziach pojęć
ocierających się o filozofie.
 
A mój towarzysz strach wierci dziurę,
na hak. Na nim powiesimy
wszystkie ciepłe kłamstwa.
Wyśpiewają podzwonne,
 
kończy się okres ochronny
dla diabłów, ruszymy w tan.
To będzie bal, lecz o północy
pozostanie jedynie dym,
 
cienie przenikające w półświatło.
Wszystko wróci do normy,
tylko szept zadrwi z pustych ścian:
nigdy nie chciałem tak skończyć
– przykuty do skał.               

alt art
11 december 2018 at 16:32

wszystko wróci do normy; i tego się trzymajmy..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register