Zmiana sposobu prezentacji
- Huh. Chyba jestem na to za stary... - Wysapał zmęczony, starszy mężczyzna stojący po lewej stronie drzwi.
- Nie gadaj tylko wchodź... - Odpowiedział mu kolega stojący po prawej stronie.
Obydwoje ostrożnie weszli do środka. Panował mrok. Wsłuchali się w ciszę.
- Chyba śpią. - Szepnął pierwszy.
- Dobra, szukaj kuchni. - Odpowiedział drugi.
Przemknęli przez korytarz i przykucnęli przy pierwszych drzwiach. Starszy delikatnie pociągnął za klamkę i zajrzał do środka. Po środku pokoju widać było kontury stołu.
- Jadalnia. - Potrząsnął głową i zamknął drzwi.
Podeszli do drzwi na przeciwko. Tym razem młodszy zajął się oględzinami.
- Jest. Kuchnia. - O mało nie wykrzyczał.
- To na co czekamy? Wchodź.
Wemsknęli się do środka.
- Dobra, szukamy.
- Jasne.
Zaczęli szperać po wszystkich zakamarkach. Brak światła wyraźnie utrudniał zadanie. W końcu jeden z nich natknął się na szafkę ze słodyczami.
- Mam. - Powiedział w ciemność.
Otworzył ją i popatrzył po logach. Po chwili poprzewracał parę paczek żelek i jego oczom ukazały się pianki Twinkies.
- Jest! - Krzyknął.
Drugi od razu do niego podbiegł.
- Już mi ślinka cieknie. Ostatnie opakowanie serii limiotwanej Twinkies... Cudowne.
Otworzyli opakowanie i zaczęli wżerać ów słodkie pianki. Nagle zapaliło się światło. Mieszkaniec domu ubrany w (...)
--- full text ---
