Zmiana sposobu prezentacji
fragment- "Blask ognia- rozdział 1. Nieuchronność"
Czas i miejsce naszej historii zaczyna się w przydrożnej kuźni gdzie bracia cechowi dywagują nad wieloma zagwostkami najnowszych czasów oraz zajmują nad danym im zamówieniem od nieznajomego nikomu przybysza.
Iskry buchały z rozgrzanego do czerwoności pieca. Była już ciemna noc, jedna z tych co tylko licho potrafi zmącić. Bezgłosowe bujanie się gwiazd przyświecało długim rozmową i wyrachowanym wnioskom złożonym bez większego powinowactwa.
W krytej strzechą chacie dźwięcznie w ruch szły kowalskie młoty. Jednostajne uderzenia stanowiły pauzy dla kolejno wymienianych zdań.
-Co sądzisz ... o owym gościu. Zaczął ubrany w usmolony długi szarawy fartuch młodzian Sławek Bocian.
Człek postury przysadzistej, ale silnie zbudowanej o twarzy owalnej rumianej z lekkim rudym wąsikiem..
Młot potężnie walnął, a on kontynuował.
- Wszak poza zostawionej listy nie pokwapił się nawet na dwa słowa wybąkane choćby z przyzwoitej woli.
Wyraz jego twarzy był tak samo ciężki jak ruchy
Kompanem rozmowy był wysoki łysy mistrz kowalski, który zręcznie obrabiał żelazo. Dłonie miał wielkie, o dziwo nieproporcjonalne do przedramion wręcz suchych. Usposobienie miał pogodne lecz sam był dosyć małomówny. Nocna godzina widocznie go rozdrażniała co dało się usłyszeć w tembrze głosu.
--- full text ---
