Akne
ALL WORKS Prose (7)
About me Friends (4)

Zmiana sposobu prezentacji

6 december 2012

prose

Akne
Akne

SŁOWO

Słowo jest wszystkim i niczym. Nawet słynne NIC nie byłoby nicością gdyby nie zostało nazwane. Słowem jest każda istota, przedmiot, otoczenie.
Ze słów składa się życie i słowami się otacza. Nienazywalność rzeczy jest ich likwidacją. Dlatego społeczeństwo dąży do określania, dopowiadania, tłumaczenia.
Nawet duchowość, wiara, wszystko co zupełnie immortalne również stanowi kwintesencję słowa. Nazwania rzeczy po imieniu.
Czy zatem śmierć nie powinna być bezsłowna? Obracać człowieka w zupełną nicość... bo czyż wypowiadając słowa, myśląc słowami i słowami czując - żal smutek po stracie - zmarły nie pozostaje żywym?
Czyż wiara bez słów byłaby wiarą zaistniałą... w myślach religia jest nazwana, w modlitwie również.
Dlatego siłą stwórczą oprócz natury jest dla Ludzi również Słowo. To ono decyduje o istnieniu/nieistnieniu rzeczywistości. Tylko co jest pierwsze: słowo czy natura?

5 december 2012

prose

Akne
Akne

SZUFLADKOWANIE

Czasem irracjonalność sytuacyjna jest zbieżna z racjonalnością umysłu gdyż najprostsze rozwiązania przychodzą najpóźniej. Istnienie wniosków zależne jest od systematycznego tworzenia konstruktów i pewnego rodzaju schematów. Tylko nieestetycznie brzmiące "szufladkowanie" pomaga w odnalezieniu prostoty oraz tłumaczeniu niezrozumiałości.
Mglista przyszłość jest przerażająco ponieważ jest tajemnicą samą w sobie. Kiedy przeznaczenie czeka za rogiem, to ów róg wywiera presję aby zajrzeć i zobaczyć co znajduje się tuż za nim . Tylko paraliż powodowany prawdą zupełnie nietożsamą z przewidywaniami skłania do pozostania na miejscu.
Wielkość człowieka nie stanowi świadectwa na jego ciekawość, ale na możliwości pokonania tego co tak ludzkie... prawdziwej natury. Tylko czy zwycięzca nie czuję się w pewnym sensie przegranym? Bo czyż nie Człowiek Człowiekiem być powinien?

5 december 2012

prose

Akne
Akne

FIZYCZNOŚĆ


Ciało jest fizycznym aspektem istnienia. Jest poparciem, dowodem na to, że wszystko kręci się wokół Człowieka. To On jest Panem Świata, to on jest częścią większej całości. I to Jego fizyczność jest tak bardzo zawodna sama w sobie.
    Cielesność widziana cudzymi oczami jest ideałem samym w sobie. Jest kwintesencją relacyjności, Ale z drugiej strony jest zmienna, i to tylko otoczka dla prawdy jaka kryje się wewnątrz. Oczy jako zwierciadła tożsamości, oddają czystość człowieka, są zdradą w nieskazitelnej postaci.
Zdradą kłamstwa jakie każdy próbuje przemycić do Świata zewnętrznego. Nieprawdy o sile, o urodzie, o statucie. O wszystkim co musi być idealne.
    Czasem przychodzi taki moment kiedy fizyczność szwankuje, kiedy człowiek poddaje się siłom natury, kiedy słabnie i wtedy tylko oczy zdradzają jak wielką walkę prowadzi sam ze sobą, jak wielki koszt musi ponieść.
    I kiedy walka trwa a zaciętość wszystkiego co wokół nie daje spokoju wystarczy zdanie o pozornej urodzie, wystarczy zdanie o utraconej inteligencji, wystarczy zdanie o ambicji... i człowiek na moment opuszcza gardę, zatraca się w słowach, chowa głowę w ramionach spokoju. To jest ten krótki moment kiedy fizyczność odchodzi na dalszy plan, a całości wszechświata ukazuje się czysty i niezmącony umysł...a potem wszystko wraca do dawnego stanu rzeczy... 
 

5 december 2012

prose

Akne
Akne

POCZĄTEK KOŃCA

Czy koniec jest początkiem, a początek końcem...? Czy odpowiedź na to pytanie prowadzi do rozwiązań godnych Człowieczeństwa? Bo czyż nie śmierć jest rozwiązaniem, ale też obrazem całego życia... ale czy pochylając się nad płytą nagrobną nie nasuwają się myśli o własnym końcu? Nie o cudzym, nie o końcu kogoś, kto już go przeżył, kto ogrzewany ciepłem latarenki zwanej zniczem głucho milczy...
Taki i taki, żył i umarł. Basta. Koniec końców, nie obracamy się w proch, ale to proch obraca nas w nicość. Stajemy się płytami na cmentarzach. I nic nas nie różnicuje. Bo czy to marmur, czy zwykły kamień, nadal głosu już nie mamy... smutne, ale prawdziwe. Dlatego godność życia jest miarą człowieka....

4 december 2012

prose

Akne
Akne

CZAS PŁYNIE…


    
     Inteligencja jest wartością samą w sobie, ponadczasową, ponadzmarszczkową. A jednak obawa przed upływem dni jest tak paraliżująca, że rzuca człowieka w bezkres płytkich zachowań, zachowań, które ograniczają myślenie, które powodują bezdech analizy, rozwarstwienie syntezy.
     Ty też ulegasz tej niszczącej sile. Po co? Co zmusza Cię do ucieczki przed samym sobą? Rzeczywistość? Niepotrzebnie… płytkość społeczeństwa w jakim przyszło ginąć indywidualności spycha Cię do rangi dojrzałości, wmawiając każdym znanym elementem, że dojrzałość stoi w równości z przejrzałością, z nicością, z zapomnieniem i czymś gorszym.
     A doświadczenie - pragnie zapytać wyrywne serce? A wiedza nabyta? A inteligencja?  A kultura? A patos? To stanowi nieistotność w jakże niemiło ukształtowanym otoczeniu. I Ty, człowieku o umyśle pokręconego poety, pragniesz biec jak wszyscy inni, którzy zgodnie z teorią degradacji w proch się obrócą. Chcesz być prochem, pyłem na bezludnej pustyni ludzkiej głupoty? Rozwiewanym przez wiatr, nie znaczącym ziarenkiem broniącym umysłowości?
     Niemożliwe! O władco inteligencji. To nie przemija, to trwa! Ty musisz trwać w swej niezmienionej postaci, w niezmienionej postaci mózgowo-rdzeniowej. Otoczka, która wyprzedza wszystko inne… cóż… czasem bywa istotna, bo stanowi kwintesencję człowieczeństwa. Czasem człowiek posiada (...)

--- full text ---

4 december 2012

prose

Akne
Akne

MĘŻCZYZNA BEZ PRAW




Dzień minął w bardzo specyficzny sposób. Ranki powinny być spokojne i leniwe, aby rozpędzić lokomotywę funkcjonowania. Jednak już dawno na spokój liczyć nie mogę. Codziennie zdarza się to samo. Codziennie od kilku takich codziennie, Ona wpływa na wszystko specyficznie. Ona, bądź po prostu ona przez zupełnie nieznaczące małe „o”, wprowadza element, na który niektórzy pracują latami, inni latami się z tego spowiadają…. A ja po prostu zaistniałam w jej życiu. W nieznaczącym nic dla mnie istnieniu istoty, dla której jej żywot jest na tyle fascynujący, że porażki potrafi przerzucać na gro osób wokół. Na mnie również. Śmieszne.
         Codziennie przerzuca na mnie kolejne nieudane minuty, godziny z mężczyzną żyjącym tuż obok, mężczyzną tak bardzo pozbawionym praw, a tak naszpikowanym obowiązkami jak przesadnie duża waliza. Robi to, bo mężczyzna bez praw nie powinien ich nawet znać. A poznał i to z moich czerwonych, pełnych ust. Ust, o których często teraz myśli. Ten sam mężczyzna bez praw. Wyczytał to też z moich oczu. Zapłakanych, roześmianych,wpatrzonych we wszystko co ciekawe. Ciekawił mnie mężczyzna bez praw. Nieposiadający nic poza mózgiem w zalęknionej głowie. Zero sarkazmu, cynizmu, zero odwetu. Kuszenie odpadło w przedbiegach. Wziął grę za życie… Zawiodłam się? Nie.Ucieszyłam, że istnieją ludzie mile mnie zaskakujący.

--- full text ---

2 december 2012

prose

Akne
Akne

WYTŁUMACZENIE


Czasem tracę wszystko, jak mglista rzeka rozpadają się wartości i ideały. Bezwiednie pędzę w stronę nadjeżdżającej z naprzeciwka szansy. Okazuje się, że to jednak kolejna porażka… Bo życie nie snem jest choć czasem chciałabym w to wierzyć… I konam wolniutko z moimi małymi ideałami, na pustyni zwanej społeczeństwem. I samotność rozrywa mi wnętrzności, pije łapczywie ostatki wartkiej krwi, która tak długo pozwalała mi pozostać sobą… Bo znowu owca okazała się wilkiem… znowu zaufałam mierząc człowieka miarą mojego człowieczeństwa. To takie głupie… ja jestem głupia i bezużyteczna…. Bóg zakpił z istoty zwanej mną. Umieścił wewnątrz niewielkiego ciała, emocji tak wiele, że jeden człowiek nie zdoła ich znieść Zwariowałam miotając się w teraźniejszej rzeczywistości… Radość i smutek mieszając się ze strachem o kolejną sekundę o następny oddech powodują zawrót głowy…
To wszystko kazało mi stanąć na gzymsie jestestwa.Popatrzyłam w dół na leżące ciała, na gnijące zwłoki pełne niespełnionych pragnień, niedoścignionych celów… Obejrzałam się za siebie. Pustka… Czas skoczyć i zrobić Bogu psikusa… Jednak jakaś siła wciągnęła mnie znowu na parapet mojego żywota. To byłeś Ty, Człowieku o Świetlistych oczach… To zawsze jesteś Ty… na tyle samotny, że nie pociągnąłeś mnie w stronę dżungli ludzkiej nienawiści, uśmiechów bez pokrycia i niezrozumiałego (...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register