Zmiana sposobu prezentacji
Gdzieś na dole grupka Cyganów grała na akordeonie swoją słodko-gorzką symfonię, która jak intruz wdzierała się do środka przez uchylone okno balkonowe, dając podkład muzyczny pod obrazy głodnych somalijskich uchodźców prezentowane przez Euronews w swoim copółgodzinym serwisie. Raisa leżała na podłodze w samej bieliźnie przyglądając się sobie uważnie w leżącym poziomo starym lustrze z mosiężną zardzewiałą ramą. Niewiele różniła się od wychudzonych Somalijczyków, których oglądała w telewizji. Na jej alabastrowo białym ciele śmiało mogliby uczyć się anatomii studenci medycyny.
- Kiedy sprzedamy już ten cały towar pojadę do Afryki głodować – powiedziała do Rysia dzielącego górę białego proszku na równe części i zapaliła skręta leżącą nieopodal srebrną zapalniczką Zippo – Do tej najbardziej afrykańskiej części Afryki, gdzie nie ma nawet McDonald’sa, bo McDonald’s jest teraz praktycznie wszędzie, prawda? Tak samo jak Coca-Cola. Słyszałam, że koncern Coca-Coli ma tyle kasy, że mógłby kupić całą Polskę razem z jej obywatelami. Razem z tobą i mną.
Zaciągnęła się, wydmuchała grzyb dymu prawie tak wielki jak przy wybuchu jądrowym i upajając się słodkim zapachem marihuany mówiła dalej:
- Zamiast Poland nazywalibyśmy się CocaColand. Cały kraj byłby jedną monumentalną fabryką, w której niewolniczo pracowaliby wszyscy obywatele za miesięczny przydział coli, (...)
--- full text ---
