Na dnie korytarza nocy
ślepy zgubił kalosz.
Nie mógł go odnaleźć
bo upił się rano.
Ktoś przeszedł obok,
plunął mu w oko,
kopnął kalosza
i wyszedł z domu.
Ślepy ręką swoją
dotyka podłogi.
Szuka kalosza
by na stopę włożyć.
Ktoś przeszedł obok,
plunął mu w oko,
kopnął kalosza,
bo wrócił do domu.
Tak! mi się podoba! (wrócę jutro)
report
w ostatnim wersie napisałabym :"i wrócił do domu"; ogólnie - bardzo życiowe!
report
Wówczas wiersz straciłby sens. Ta końcówka to kwintesencja przesłania.
report
Malujesz tez słowami smutne obrazy szarych dni. Jeśli nie jest to bohater z Twojej wyobraźni, to tak, czy inaczej powiedziałabym, że masz serce, w którym mieszka litość i bezradność. Człowiek po nadużyciu trunku wyskokowego, to chory człowiek, jak tłumaczy statystyka... Tym bardziej chory i nieszczęśliwy, że ślepiec, który widzi oczyma wyobraźni, duszy, sercem i zmysłami. Dlaczego upił się? Jest odpowiedź smutna, jak ten wiersz, lecz pomilczę:( Żal mi tych wszystkich ludzi, którzy szukają lepszego jutra na dnie kieliszka... Pozdrowienia ślę cieplutkie Jarku:)
report
Wiersz to moja wyobraźnia :D Ciepło dziękuję. Pozdrawiam.
report
jak smutno...
report
niedowidzę sandała mojego..
report
heh:) za dużo plujesz :D Ślepy swoją ręką dotyka podłogi. Szuka kalosza by włożyć na stopę. Według mnie taki szyk,ale pluń Jaro:) jak lubisz heh:)Pozdrawiam Imiennika.
report